Postanowiłam napisać w tym temacie bo opisywane w nim dolegliwości częściowo pokrywają się z tymi u mojej Śliwki.
Od kiedy ją mam była strasznym wariatem którego wszędzie było pełno, wszędzie! Wyciągnnieta z doniczki z cebulami taty i zaniesiona do drugiego pokoju wracała expressem, wspinała się po firankach, nogawkach, przybiegała (oczywiście tylko wtedy kiedy sama miała ochotę) się pobawić, przy czym zabawa polegała na łapaniu ząbkami i łapkami rak własciciela i biciu się z ta reką do znudzenia.
Dlatego zdziwiło mnie ze z dnia na dzień się "uspokoiła", wczoraj bardzo dużo spała a jak nie spala to była jakby "wystraszona" i do tego siedziała pod wersalka od 22 do 5 rano! (tak długo, bo nie mogłam jej wyciągnąć bo siadła mi w domu prąd - nie nic nie przegryzła). No i założyłam ze już jej dawno pod tą wersalką nie ma, gdzie ona by tam tyle czasu w jednym miejscu siedziała. szukałam jej bardzo długo ale z racji ze nie hałasowała postanowiłam się zdrzemnąć, żeby nie siadły mi nerwy. O 5 się obudziłam, szczurka siedziała pod wersalka, nie chciała wyjść, była jakaś taka katatoniczna ale jakoś udało mi się ją przekonać żeby podeszła i wlożyłam ja do klatki, klatkę postawiłam kolo lóżka żeby widziec co sie dzieje. Tu się troszkę uspokoiłam bo robiła to co zwykle po włożeniu do klatki czyli usilnie próbowała mnie przekonać że muszę ją wypuścić (skakanie na pręty i patrzenie w moja strone, bieganie z lewa na prawo i ten wzrok!)
Na
pierwszy rzut oka wygląda zdrowo, jak tacie rano powiedziałam ze idę ze szczurem do weta, bo jest chory to był baardzo zdziwiony.
Śliwka od jakiegoś czasu (a być może od zawsze) miewała niewielkie ilości porfiryny przy oczkach, gdyby nie to forum to pewnie myslałabym ze to takie brudne śpioszki ... Ale tak sobie poczytałam i doszłam do wniosku, ze jak szczur nie kicha i czasem mu się zdarza po przebudzenia mieć odrobine porfiryny to można to uznać za w miarę normalne i się tym mocno nie przejmowałam. Do tego dzisiaj rano bardzo dużo pila. Je normalnie jednak z ciekawości sprawdziłam ile wazy i jak kilka dni temu ważyła 160g tak dziś już 155! Rosnące nie powinny maleć

Utrzymuje dalej niewielka aktywność, z wersalki zeskoczy bo jej nie lubi, do drugiej wersalki wskoczy bo to jej ulubione miejsce do przesiadywania i odpoczynku, na hamak sie wdrapie, ale jak nie musi to siedzi.
Lekarka powiedziała, ze wygląda to na zaburzenia metaboliczne ze względu na ta porfirynę i ciemne ząbki (mowiła ze odkłada sie tam jakiś barwnik). Powiedziala, tez, ze dodatkowo na to wskazuje to, ze szczurka ma "nowe" ubarwienie takie siwe z burymi (blue aguti). Zaleciła bacznie pinowaś diety (no nie powiem, rozpuściłam trochę śliwkę i karmiłam rożnorodnie) i unikanie takich warzyw jak kapusta pekińska (obie szczurki zajadały się nią jak gługie, a ja sie jeszcze cieszyłam !<szloch> ), rzodkiewka ... i już nie pamiętam, dużo krótsza jest lista tego co może jeść (marchew, pieruszka a jak mały kawałek ogórka, rzodkiewki, ugotowanego kartofla, buraka max raz na 2 tygodnie). Z produktów białkowych mam podawać na zmianę raz dziennie gotowane jajko, wątróbkę z drobiu lub indyka oraz biały ser (bo ma dużo wapnia a rosnący szczur potrzebuje - mam nie podawać wapna z apteki). Za tydzień ma się jej zacząć poprawiać. Co o tym myślicie? Mam wyrzuty sumienia że otrułam moje mała kochane zwierzątko kapustą pekińską :/. Dodam jeszcze, ze od 5 dni Śliwka ma mała koleżankę u której podjerzewałam pasożyty ale to na szczęście okazało się tylko moja silna robakofobią. Nowa nazywa się Lambda i szybko się oswaja (biorąc pod uwagę, że pierwszego dnia był jeden wielki pisk i szarpanina). Jest grzecznym nieśmiałym szczurkiem. Śliwka za nią nie przepada, większość czasu stara się jej unikać, bójki skończyły się na tym, że ustaliła dominację, bawią się ze sobą mało (jak na mój gust, to moje pierwsze szczurki). Mała szczególnie pierwszego dnia bardzo się przymilała, chciała się Śliwce usadowić w gniazdku, ale wielka dama Śliwka ją wyganiała i biedna Lambda długo sama nie mogła zasnąć. Mam nadzieje, że z czasem się dotrą.
Postanowiłam je oddzielić na kilka dni żeby Śliwka mogla odpocząć i żeby żadem niechciany przytulaskowaty szczur jej nie niepokoił.
Co mogę jeszcze dla niej zrobić? Doradźcie, bardzo się o nią martię.