[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Leki, dawkowanie, cel stosowania oraz długość trwania terapii. Masz pytanie? Przejrzyj dział pod kątem odpowiedzi a jeśli jej nie znajdziesz, stwórz nowy post.

Moderator: Junior Moderator

Regulamin działu
Zanim zadasz pytanie, sprawdź w "Szukaj ..." czy odpowiedź nie została już udzielona!
Wyszukiwarka jest w każdym dziale (zaraz poniżej tego ogłoszenia) , a także u góry po prawej.
Jeśli chcesz wyszukać wyraz 3literowy, pamiętaj o dodaniu * na końcu :)

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Guest » Cz sie 14, 2003 11:47 pm

Jesteśmy już po zabiegu ale jest kolejny problem. Jak niunia dojdzie do siebie to zacznie gryźć i drapać miejsce w którym ma szwy bo przecież nie ma kołnierzy dla szczurów :? Może czymś to posmarować czego szczury nie lubią, sama nie wiem a wet też nie ma pomysłów. Jeżeli Wam coś przyjdzie do głowy to proszę dajcie znać. A może akurat wypali. Dzięki
Guest
 

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez oliwi@ » Pt sie 15, 2003 9:18 am

W temacie KASTRACJA SZCZURKA (w dzile o szczurach) ktoś (przepraszam ze nie wymienie ale nie pamietam :) ) napisał ze wet dał kołnierz szczurkowi !! Zajrzyj tam i sie dokladniej dowiedz !!
oliwi@
 
Posty: 1158
Dołączył(a): N sty 26, 2003 10:14 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez kulusia » Pt sie 15, 2003 10:44 am

Ok zajrzę, dzięki. Póki co niunia się nie drapie aż tak bardzo i nie jest zainteresowana szwem ale jeszcze jest trochę słaba więc tylko czekać. To idę szukać co tam mądrego napisali.
kulusia
 

[SZWY] szczur wyci?gn?? szwy i co dalej?

Postprzez Ewqa » So mar 04, 2006 8:45 pm

Luna jest 3 dzien po operacji. Miała wycinany guz pod pyszczkiem na szyi. Tego sie po niej nie spodziewałam, Luna wyciągneła sobie szwy. A szwy miała na szyi pod pyszczkiem, więc chyba jest z gumy. Jaki jest sposób postepowania w takim przypadku? To w końcu 3 dni po operacji, rana zabliźniona ale czesciowo otwarta. Jutro rano jestem umówiona u weta na kontrolę ale teraz okropnie się denerwuję o Lunę. Co się w takim wypadku dzieje? Co można samemu zrobić, a co zrobi wet? Zszyje ranę?

[ Komentarz dodany przez: ESTI: Sob Mar 04, 2006 10:56 pm ]
Tematy polaczone.
Pod Niebieskim Kocem : Lilka, Luna, Norka, Malinka
Teraz ze mną: Fiona, Cleo, Milka i Mała.
Ewqa
 
Posty: 1354
Dołączył(a): Wt gru 28, 2004 8:06 pm
Lokalizacja: Wawa

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Kola » N mar 05, 2006 6:02 pm

nie martw się. Jeśli z rany nie leje się krew a Luna leży w sterylnych warunkach tzn np. ni ena trocinkach tylko na ligninie to nic jej nie będzie do jutra. A jutro wet pewnie poogląda ranę i albo ją zszyje albo zostawi żeby się samo zrosło. Ważne żeby się nie wykrwawilą i żeby nie zkaźiła rany a wszystko będzie ok. :lol:
Kola
 
Posty: 23
Dołączył(a): N mar 05, 2006 2:42 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Ewqa » N mar 05, 2006 7:15 pm

Wróciłam od weta. Luna wywlokła sobie 2 szwy i jest dziura ale nie trzeba jej zszywać, mam tylko pilnowac żeby nie wyciągneła sobie więcej bo to juz bedzie poważniejszy problem. Wet był zdumiony że mogła sobie wyjąć szew tuz pod pyskiem, mam gumowego szczura ;)
U niej dodatkowo dochodza kłopoty z krzepliwością krwi więc sytuacja jest mało ciekawa. No cóz zobaczymy, przynajmniej nie ma infekcji i pozostała część rany goi się dobrze.
Pod Niebieskim Kocem : Lilka, Luna, Norka, Malinka
Teraz ze mną: Fiona, Cleo, Milka i Mała.
Ewqa
 
Posty: 1354
Dołączył(a): Wt gru 28, 2004 8:06 pm
Lokalizacja: Wawa

[OPERACJA] Bezkrwawe rozej?cie si? szwów

Postprzez Fea » Pn mar 06, 2006 7:36 pm

23 lutego kastrowałam swoje dwa białasy. Po wybudzeniu zainteresowanie szwami było zerowe, gojenie przebiegało bez problemów. Szwy były rozpuszczalne, Yksi nie ma już śladów, natomiast u Kaksiego ostał się jeden grubszy węzeł. Wczoraj wieczorem wszystko było w porządku, dziś rano natomiast nie miałam okazji przyjrzeć się szczurom, bo były rozespane i nie chciałam zwlekać ich z hamaczka.
Dopiero przed godziną, kiedy urwałam się z pracy, zobaczyłam, że Kaksi w miejscu szwów ma okrągłą, idealnie zabliźnioną na brzegach dziurkę o średnicy około 4 mm, węzeł jest poluzowany i trzyma się tylko jednego brzegu ranki, a wewnątrz widoczny jest - na moje niewprawne oko - podwiązany koniec nasieniowodu zakończony szwem. Nie ma śladu, żeby się ten wewnętrzny szew rozpuszczał, natomiast otaczało go coś, co wyglądało jak śluz zmieszany z ropą.
Po telefonicznej konsultacji z wetem otwór przemyłam Rivanolem i wyciągnęłam ostatni zewnętrzny szew, żeby nie kusił szczura do dłubania. Niestety nie mogę się do niego wybrać osobiście, bo jest teraz u pacjenta i nie da rady dziś do mnie dojechać, a na mojej cholernej prowincji nie ma nikogo innego. Ranka ma wygojone brzegi, jeszcze wczorajszego wieczora wszystko było w porządku, okolice szwu nie były i nie są bolesne. Możliwe, że śluz z ropą jest spowodowany jakimś stanem zapalnym, który narastał wewnątrz, i dlatego rana się otworzyła, a zawartość wydostała się na wewnątrz - ale nie było najmniejszych objawów, ani opuchlizny, ani protestów przy dotyku... Do weta mogę się wybrać dopiero jutro, nie mam nawet samochodu, a najbliższa lecznica jest - przy obecnych warunkach na drogach - godzinę drogi autobusem.
Na razie Kaksi jest zmęczony oględzinami i stresem przy wyciąganiu szwu, ale wygląda dobrze, apetyt ma, jak zwykle. Ranka potraktowana Rivanolem, na tyle delikatnie, żeby nie uszkodzić nasieniowodu. Na chwilę obecną niepokoi mnie - oprócz samego faktu rozejścia się brzegów rany - ten wewnętrzny szew, który przecież miał się rozpuścić, a wciąż jest nienaruszony. Oczywiście nie zamierzam grzebać przy nim sama, ale co jeszcze mogę zrobić?
Nikogo nie potrzebuję, mam zęby. :>
Fea
 
Posty: 676
Dołączył(a): Śr lut 02, 2005 2:05 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Arbor Vitae » Pn mar 06, 2006 8:05 pm

NIC! Zostawic szczura w spokoju. Mojej kiedys rozeszly sie szwy i miala dziure do miesni wielkosci polowy tarczy zegarka na reke. Rivanol to dobry pomysl, najlepszy jesli mam byc szczery. Wywal jeszcze siano i trociny i wloz lignine, ta nawet jak sie przyklei, zostanie wyplukana rivanolem nastepnym razem. O szew sie nie martw, wchlonie sie w ciagu 3 miesiecy, a rivanolem plucz mocno, pod cisnieniem, szczurowi nic sie nie stanie a chodzi o dokladne wyplukanie rany.
Podsumowujac - hgiena i rivanol, wiecej nic, no moze jeszcze duzo milosci :)
Arbor Vitae
 
Posty: 321
Dołączył(a): Śr maja 25, 2005 9:03 am

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Fea » Pn mar 06, 2006 8:20 pm

Arbor, dziękuję. A tak jeszcze na wszelki wypadek - czy to się kwalifikuje do dalszego szycia? Pytam, bo mój wet ciągle się uczy, ale... no właśnie, uczy. A wnętrze moszny jest na wierzchu. Chciałabym, żeby jutro - kiedy wróci - zamknął rankę, boję się zakażenia.
Nikogo nie potrzebuję, mam zęby. :>
Fea
 
Posty: 676
Dołączył(a): Śr lut 02, 2005 2:05 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez merch » Pn mar 06, 2006 8:37 pm

Jeśli ranka nie jest już jalowa to raczej nie mozna jej zeszyć, chyba ze opracowujac ją ponownie, jednak nawet zostawione samemu sobie powinno " wyziarninować"i w końcu zarosnać. Pozdr M
Obrazek
*NiuniuśMysiaMałyniaMyszulAllegroKichanioSzarikSzymaGuciaKropkai7rodzRudiPankracy, BrysiaCzapkaCelaCzesiaZdzisiuCezarCzaruśEdiCzejenFeluśZeniaUbocikGryzajkaMała KapturkaOfelkaJajcusWulfikmaluszkiHieronimHefryśmałyeFekDarEstiNosioOliFaramuszkaDafiDorota
Avatar użytkownika
merch
 
Posty: 6868
Dołączył(a): Cz gru 02, 2004 2:48 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Arbor Vitae » Wt mar 07, 2006 1:15 am

Pierwsza zasada chirurgii: Zakazonej rany nie wolno szyc. Jakby to zamknac w srodku powstanie wysiek, rozmnoza sie bakterie, takze te ropotworcze i beztlenowe i dopiero bedzie ambaras. Lepiej niech szczurek to sobie wylize, Ty przepluczesz, a wiatr niech tam hula.... Oto przyklad wspolpracy miedzy natura i czlowiekiem... :/
Dam glowe ze za 4 - 5 dni nie bedzie po ranie sladu. Choc za 2 dni poszedlbym do weta i sprawdzil z nim czy dobrze sie goi, tak na wszelki wypadek. Gdyby brzegi rany sie zrosly przedwczesnie, mogloby to spowodowac to samo co jej zszycie, wiec niech ktos na to okiem rzuci.
Arbor Vitae
 
Posty: 321
Dołączył(a): Śr maja 25, 2005 9:03 am

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Fea » Wt mar 07, 2006 12:26 pm

Dzień drugi. Ściółkę wymieniłam od razu - na ręczniki papierowe, bo nic poza nimi i papierem nie miałam, rano raz jeszcze przemyłam rankę Rivanolem, nic się - na szczęście - nie paprze, nie widzę żadnej opuchlizny ani zaczerwienienia. Wet wczoraj powiedział, że ma jakąś cudowną maść na gojenie, niestety w stresie będąc, nie zapamiętałam nazwy - ale sprawdzę i podam. Po południu urwę się z pracy i przejdę do lecznicy. Kaksi jest mocno rozespany, ale o tej porze to u niego normalne, poza tym ma apetyt, bo mimo senności nie odmówił Gerberka.
Nikogo nie potrzebuję, mam zęby. :>
Fea
 
Posty: 676
Dołączył(a): Śr lut 02, 2005 2:05 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Kola » Wt mar 07, 2006 3:00 pm

Moja Kolcia była operowana w zeszły czwartek- czyli minęło już 5 dni od tego czasu. Dzisiaj w nocy częściowo wyjęła sobie kawałek szwa. Co prawda rana się nie rozeszła ale troszkę krwawej wody się z tego sączy i widaź że do końca nie jest zrośnieta.. Widzę, że na środku tez jej lada moment pójdzie ten szew (bo ma w środku napuchniętą gulkę, która powoduje, że szwy się rozciągają i rozłażą). Dzwoniłam do weta i powiedziłą mi żeby tego nie ruszać, że po takim czasie skórka już powinna być częściowo zrośnięta i nie powinno się jej to całkowicie rozejść.
Ale mam takie pytanko bo czytałam powyżej, że mieliście gorsze przypadki i że dezynfekowaliście to rivanolem. Mnie natomiast wet powiedział zeby tego niczym nie ruszać ale ja się boję, żeby tego sobie nie zakaziła tym bardziej że czasem zdaża się że leży dłużej na swoich siuśkach!! Więc zastanawiam się czy jej tego nie przemywać ale boję się że te szwy namiekną i będzie jeszcze gorzej albo że bedzie ja to szczypaciec i bedzie jeszcze wiecej przy tym grzebać. Co byście mi poradzili??

A i może ktoś z was ma jakiś patent, na opatrunek na ranę, żeby tego nie ruszała. Bo moje niestety zostały przez nią zjedzone albo ściągnięte;). Tym bardziej ze szew ma zaraz przy cece moczowej i albo go ściąga albo go cały czas osikuje:/ a to chyba jeszcze gorzej!!!A przecież nie mogę czuwać nad nią 24 na dobę.
Kola
 
Posty: 23
Dołączył(a): N mar 05, 2006 2:42 pm

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Arbor Vitae » Wt mar 07, 2006 3:43 pm

Nic nie robic. Rivanol dla pewnosci po prostu polany na rane. Nic wiecej. Nie ruszac samemu bo mozna popsuc a co szczur wygryzie to wygryzie i nic sie nie poradzi. Opatrunek nie ma sensu bo szarpiac sie z nim takze moze popsuc robote chirurga. Zakazenia nie powinno byc bo w koncu dostaje antybiotyk a miejscowo dzialamy odkazajaco roztworem rivanolu.
Arbor Vitae
 
Posty: 321
Dołączył(a): Śr maja 25, 2005 9:03 am

[OPERACJA] rozdrapywanie szwow

Postprzez Fea » Wt mar 07, 2006 3:44 pm

Kola, wierzę Arborowi w kwestii Rivanolu. Zwłaszcza, że wczoraj jeszcze Kaksi miał trochę takiego brzydkiego śluzu w tej rance, a dziś jest już zupełnie czysta. No, i zmiana ściółki...
Nikogo nie potrzebuję, mam zęby. :>
Fea
 
Posty: 676
Dołączył(a): Śr lut 02, 2005 2:05 pm

Następna strona

Powrót do Leki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości