Strona 27 z 27

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Wt paź 14, 2014 12:39 pm
przez yss
Dojrzały szczur, ok 9 miesięczny, drepcze po domu jak świnka morska - tu zajrzy, tam obejrzy, na nogę opiekuna się wdrapie, ale do połowy, bo to za duży wysiłek - zjedzie po nodze (ała), zje jakiś znaleziony okruszek czy orzeszek i do klatki spać.
Dziewczyny w tym wieku latają po parapetach, stołach, półkach, firankach, szafach i kradną stamtąd wszystko, co popadnie, w celu urozmaicenia sobie mieszkadła.
Takie mam wnioski z obserwacji stada żeńskiego i stad męskich, które miałam.
A że u mnie wszystko zwykle leży dookoła, wolę spacerowicza samczyka niż wariatkę dziewczynkę - dziewczynki polecam do bardziej poukładanych domów, gdzie rzeczy mają swoje stałe miejsca w szafach i jest mniej okazji do zwalenia sobie czegoś na głowę.

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Wt paź 14, 2014 1:17 pm
przez nienazwana
To prawda. Moje dwie dziewczyny już mają rok i 8 m-cy i ani w głowie im się na starość "ustatkować". To nie są miziaki i nigdy nie były. Ganiać, szperać, włazić w dziury, włazić na półki, na książki, na parapet, na wszystko na co się da i na co się nie da...... to ich żywioł :). Helka wraz z wiekiem czasem na chwilę przystanie i nawet da się tak z 3 minuty podrapać za uchem i pomiziać i znowu rusza w swoją drogę, Zosię od początku dotyk (a zwłaszcza przytrzymanie w rękach) parzył i wywija się jak piskorz. Taki szczurzy autystyk. Jak wybiegują przyjdą na zawołanie, połażą po mnie, powłażą pod ciuchy, czasem dadzą buziaka, ale to wszystko. Masz i się odwal ;) . Nie gryzą na szczęście, agresja 0! Miały rok temu sterylkę i póki co odpukać, nic w kwestii guzów się nie działo i nie dzieje ;D . Wcześniej miałam samce, no to były naleśniory istne. Leżeć martwym bykiem na boku miziane potrafiły na kolanach godzinami. Jeden mnie tyrpał pyskiem jak przestawałam miziać bo mnie już ręka bolała. Głaszcz, no, miziaj ;) . Nie zauważyłam u nich agresji jakiejś zwiększonej, ale większość z moich chłopaków była kastrowana. Zawsze polecam sterylkę u obu płci. Ale ogólnie dziewczyny to wariatki, a samczyki - spokojne przytulasy zazwyczaj. Choć bywają wyjątki ;)

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Wt paź 14, 2014 9:28 pm
przez Megi_82
yss napisał(a):Dojrzały szczur, ok 9 miesięczny, drepcze po domu jak świnka morska - tu zajrzy, tam obejrzy, na nogę opiekuna się wdrapie, ale do połowy, bo to za duży wysiłek - zjedzie po nodze (ała), zje jakiś znaleziony okruszek czy orzeszek i do klatki spać.
Dziewczyny w tym wieku latają po parapetach, stołach, półkach, firankach, szafach i kradną stamtąd wszystko, co popadnie, w celu urozmaicenia sobie mieszkadła.


O tak, to prawda ;D Możliwe, że kiedyś następuje ustatkowanie, ale u moich blisko 2-letnich nadal króluje fruwanie, psoty i kradzieże... ;D O leżeniu na kolanach i mizianiu to ja tylko na forum czytam albo się namiziam u znajomych z chłopami, u siebie jaram się tydzień, jak się baba nie oburza i pozwoli pogłaskać przez 10 sekund, a jak się jedna raz przyszła przytulić na godzinę pod szlafrok, to pierwsze co pomyślałam, że chora ;)

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Pt paź 17, 2014 9:00 pm
przez tuni
Odkąd mam chłopaków, widzę duże różnice w ich temperamentach. Młodzi, mają obecnie jakieś 1,5-2 miesiące. Mef cały czas szaleje, wszędzie go pełno, wszędzie musi wejść, w pokoju ma już oblukane najlepsze kąty, bez skrupułów kradnie, takie małe żywe sreberko. Za to Ben jest spokojniejszy, częściej śpi lub chociaż leży, bardziej się do mnie garnie, jest trochę bardziej ufny. Jak chodzi po pokoju, to zwykle kręci się w okolicach mojego krzesła, za to Mef wchodzi na klatkę, biurko, próbuje na parapet i szafkę, buszuje gdzie tylko może. Bracia z jednego miotu, a kompletnie różne charaktery.

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Pt gru 18, 2015 3:50 pm
przez MagdaW
Nie ważna płeć, ważny konkretny szczurek. Nie wyobrażam sobie jakbym miała decydować, żeby przeważał warunek że ma być konkretnej płci. Liczy się indywidualizm! ;):)

Re: Samca czy samiczkę ?

PostNapisane: Śr gru 23, 2015 1:48 am
przez Megi_82
Ja przywykłam do brania dziewuch, zresztą rzadko wybieram, albo biorę szczury szukające domu albo zostają mi wciśnięte ;D Mam też chłopczyka - kastrata. I jakoś kurczę chyba postrzelone usposobienie babskie się przeniosło na niego, bo Filipek w niczym poza rozmiarami nie przypomina większości chłopców, z jakimi miałam do czynienia - to jest rozbrykany wiercipiętek, równie szybki i zwinny jak baby :) No, ze wspinaniem u niego kiepsko, ale to z powodu, że jest gruby niestety.