Przychodnia Ogonek - Warszawa - nigdy więcej

Re: Przychodnia Ogonek - Warszawa - nigdy więcej

Postprzez Dami » Śr kwi 25, 2012 10:54 am

Wiem, że ten temat pojawił się bardzo dawno temu, ale chciałabym coś dodać w tej sprawie zaznaczając przy tym, że bardzo współczuję z powodu całej sytuacji.

Niestety nie mogę się zgodzić z tym, że lekarze Ogonka są niekompetentni. Leczę tam królika od 3-ech lat, właśnie u tego lekarza. (tam pracuje jeden mężczyzna więc co do jego tożsamości nie ma wątpliwości). Mój królik miewa częste zatory, więc ten weterynarz robi mu rtg średnio raz na miesiąc. Widziałam go w akcji nie raz i mogę zapewnić, że jest on całkowicie oddany swojej pracy. Dałabym sobie za niego rękę uciąć. Nie zaprzeczam, że mógł popełnić błąd w sztuce, ale nie wierzę, że zrobił to z premedytacją. Kręgosłup królika jest bardzo kruchy i tak naprawdę zawsze podczas badania jest ryzyko, że coś się stanie, zwłaszcza jeśli królik jest wiercipiętą. Bądźcie ludźmi - każdy może popełnić błąd. Zawsze jest przykro jeśli trafi właśnie na nas. Więc przekreślanie całej kariery tego człowieka jest dla mnie po prostu bez sensu, bo jednak wiem, jakim cholernie dobrym lekarzem on jest i jakie hordy ludzi przychodzą do Ogonka, żeby się z nim skonsultować.

Co do czekania w kolejce - każdy czeka w ważnej sprawie. Królik do kontroli pooperacyjnej nie jest przypadkiem stanu ciężkiego. Po za kolejnością przyjmuje się jedynie zwierzęta w stanie agonalnym, co uważam za totalnie normalne. Sprawdzenie szwów i podanie kroplówki to rutynowa kontrola (nawet po tak ciężkim zabiegu, jakim jest gastrotomia). Na jakiej podstawie uważasz, że powinno się przyjąć jako pierwszego królika do kontroli zamiast takiego co np. od 5-ciu dni nie je i się nie załatwia?

"lekarz nie dał mi żadnych namiarów do siebie, aby w razie pytań było się z kim skontaktować" - skoro masz internet to możesz zawsze sprawdzić na stronie Ogonka maila do konkretnego lekarza. Trudno, żeby każdemu pacjentowi podawał numer do siebie do domu, kiedy cały dzień wypruwa sobie flaki w przychodni lecząc 30 innych przypadków. Wyobraź sobie, co by się działo, jakby każdemu dał swój numer domowy. A na maile praktycznie zawsze odpisuje tego samego dnia.

"przepisał lek, którego już nie ma" - to lekarz, a nie farmaceuta - może nie znać obecnego wykazu leków zwłaszcza, że leki są wprowadzane i zdejmowane z rynku niezwykle dynamicznie. Jeśli zorientowałaś się, że dany lek nie istnieje, to trzeba było po prostu zadzwonić do Ogonka, a tam by temu zaradzili.

Ja wiem, że ta wypowiedź brzmi brutalnie, ale taka jest niestety prawda, że każdy jest tylko człowiekiem. Ja wiem, że uważasz, że Twój przypadek był szczególny. Jak najbardziej to szanuję, bo sama mam królika i każda jego choroba wydaje mi się największą tragedią tego świata. Niestety prawda jest taka, że oni tam mają różnych przypadków około 30 na dzień i nie sposób kogoś traktować szczególnie, bo inaczej nie mieli by w ogóle życia (i by powariowali).

Ale jednego jestem pewna - nie bez powodu są tam takie kolejki. Mój Tofik miał czterech weterynarzy nim trafiłam do ogonka i mogę powiedzieć, że nigdzie nie oddają się tak swojej pracy, jak właśnie tam. A jeśli chodzi o tego konkretnego weterynarza? Nie sądzę, żeby człowiek, który siedzi po pracy nad książkami doszukując się diagnoz swoich pacjentów był złym specjalistą. Podkreślam jeszcze raz, że dałabym sobie za niego rękę uciąć i gwarantuję, że jest przynajmniej setka osób, które myślą podobnie. To był po prostu bardzo nieszczęśliwy wypadek.

Przepraszam, jeśli moja wypowiedź Cię uraziła. Mam nadziej, że nie, bo nie to było jej celem.
Dami
 
Posty: 2
Dołączył(a): Śr kwi 25, 2012 10:20 am

Re: Przychodnia Ogonek - Warszawa - nigdy więcej

Postprzez Dami » Śr kwi 25, 2012 11:13 am

Na jego obronę dodam jeszcze, że kiedy pojechałam za granicę i mój Tofik dostał ciężkiego zatoru, dzwonił do mnie za każdym razem kiedy moja mama wiozła królika na wizytę, Dzwonił za granicę, żeby zdać mi kompletną relację i przedstawić rokowania co drugi dzień.

Mam nadzieję, że ta sytuacja z pozwem nie rozwinęła się zbytnio, bo pamiętaj - jakbyś wielkiego żalu nie miała (uważam, że masz do żalu prawo, bo to jest naturalne) to niestety to nie wróci życia Twojemu królikowi, a może zagrozić życiu wielu stworzeń które uratował i ratować będzie. Uratował życie mojego królika nie raz i nie dwa poświęcając się temu praktycznie całkowicie.
Dami
 
Posty: 2
Dołączył(a): Śr kwi 25, 2012 10:20 am

Poprzednia strona

Powrót do Archiwum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron