Strona 17 z 18

Re: Malachitowe Okruchy

: pn gru 12, 2016 9:09 am
autor: paula14s
Dobrze ,że już jest lepiej . Trzymam kciuki aby było idealnie ;) !

Re: Malachitowe Okruchy

: wt gru 13, 2016 6:16 pm
autor: ol.
Oj moglibyśmy... Mali siłacze co napawają taką wielką radością
i tak błogo błogo http://s552.photobucket.com/user/drotaa ... 5.jpg.html ^-^

Wybuziakuj ich ode mnie :-*

Re: Malachitowe Okruchy

: czw mar 16, 2017 1:43 am
autor: Malachit
U nas jakoś... czas się zatrzymał. Trwamy :)
Popiel w lutym skończył dwa latka, przy czym luty to taki umowny miesiąc, a jako, że w lutym jest tłusty czwartek, a on sam jest jak tłusty pączek, to świętowaliśmy wtedy ;D
Popioł miał też po raz kolejny robione badania krwi - wątrobowe wyszły średnie, ale przy okazji z powodu jego tuszy poszły też badania tarczycy i te wyszły prawidłowe. Czyli nie ma usprawiedliwienia dla popielowych fałdek ::)

Obrazek Obrazek

Z innych wieści to mieliśmy przeżycie z Echo...
Jakoś w poprzedni piątek w nocy zobaczyłam, że ma odruchy jakby się zadławiła. Siedziałam z nią, czekałam, ale nie przechodziło. Chciałam jej pomóc, ale winda nie działała, próby "wyssania" też nie, cały czas się męczyła. Siedziałam z nią i kładłam się spać na godzinę, żeby odpoczęła. Wstawałam i tak od nowa. W sobotę poleciałam na otwarcie do weta - nie ja jedna, na szczęście pod wejściem spotkałam panią dr, a że dosłownie dzień wcześniej byłam u nich i było wszystko ok, to wzięła od razu Echo pod tlen. To było jakieś 9h po tym, jak zobaczyłam szczura dławiącego się, przez tyle godzin nic nie chciała jeść i nie piła. Nie było wiadomo, czy to nie przerzuty gdzieś na płuca lub przełyk. Wetka powiedziała, że jak Echo nie zacznie jeść, to trzeba będzie się zastanowić, czy to nie pora się pożegnać... Echo została na kilka godzin w przychodni, cały czas miała te "skurcze" (wiecie jak to wygląda, szczur chce coś zwrócić a nie może) chociaż coraz słabsze. Te kilka godzin czekania... masakra. Nie mogłam się uspokoić, nie chciałam się pogodzić. W końcu poszliśmy ją odebrać, okazało się, że nadal nic nie jadła, nawet podawanego dopyszcznie. To było jakieś 14h. Ale biegała. Powiedziałam wetce, że poczekamy do poniedziałku, poprosiłam o kroplówkę do domu w razie, jakby nie chciała przez niedzielę nic ruszyć, żeby się nie odwodniła. Dostaliśmy na wszelki wypadek od pani dr zaświadczenie dla lekarza całodobowego, w razie jakby w niedzielę było źle...
Przywieźliśmy Echo do domu, postawiłam transporter na fotelu i na półce obok leżał jakiś okruch suchej skórki od chleba, którą próbowałam dać jej w nocy. Tak w sumie bez nadziei podsunęłam to Echo, a ona wzięła... i zjadła. Mieliście kiedyś tak, że nie wiedzieliście, czy śmiać się, czy płakać? Ja miałam jedno z drugim ::)

Oczywiście Echo ugruntowała sobie tym w przychodni miano szczura niezniszczalnego. Tyle sił, co jest w tym małym ciałku!
Obrazek Obrazek Obrazek
Co do guza, to niestety było do przewidzenia - odrósł i jest, jednak już nawet dr Piasecki prawdopodobnie nie podejmie się kolejnej operacji. Także staramy się wszelkimi środkami spowolnić wzrost paskudztwa...

A Lotta? Lotta tylko na zdjęciach wychodzi grzecznie >:D
Obrazek Obrazek Obrazek

Ach, no i nie chwaliliśmy się - szczury kilka miesięcy temu dostały drapak. Jest z pełni zaaprobowany i generalnie polecam, chociaż na drugi raz wybrałabym coś, hmm, bez półek z jakiejś płyty wiórowej i futerka, w których Echo zasmakowała :P
Obrazek

Re: Malachitowe Okruchy

: pt mar 17, 2017 6:57 pm
autor: ol.
Malachit, ja myślę, że usprawiedliwieniem dla Popiołkowych fałdek są takie obrazki:
http://s552.photobucket.com/user/drotaa ... m.jpg.html ^-^
i takie niech będą wystarczające, innych nie chcemy ! Wszystkiego najszczurszego dla dwulatka :)

Długo było u Was cicho, tak, jak Ty przeżyć, ja wolałabym przeczytać mniej mrożącą krew opowieść o przygodach Echo w tym czasie... Ale koniec tej historii ! - cudownie walczącą i silną jest ta drobna myszka :-*
Trzymaj ją mocno i ona niech trzyma się tego co najcenniejsze tak - o:
http://s552.photobucket.com/user/drotaa ... 7.jpg.html
Wielkie serducho od nas dla malutkiej :-*

Drapak bardzo ładnie się z Waszymi błękitami komponuje, a że podpisany przez szczury - to przecież musi być, żeby jakiś kot sobie nie pomyślał :P

Re: Malachitowe Okruchy

: pt mar 17, 2017 7:03 pm
autor: ol.
A jeszcze chciałam dodać, że Echo ślicznie wygląda - tak młodo, świeżutko i zwiewnie :)
Z Lotty zaś najbardziej mi się podoba przywołany już rozplask na popielkowym karczychu :D

Re: Malachitowe Okruchy

: ndz kwie 09, 2017 10:03 am
autor: IHime
O, widzisz, drapak marzy mi się od dawna, ale nie wyobrażam sobie czyszczenia tego ustrojstwa po działalności ogonów.
Zdrówka dla łobuzów! :)

Re: Malachitowe Okruchy

: śr lip 05, 2017 9:47 am
autor: unipaks
Mal :)
Sven Popiołek jest uroczy, dobrze że do Ciebie trafił. :) Życzę mu poprawy wyników wątrobowych i uzyskania tej smuklejszej linii, za zdrowie Echo bardzo mocno trzymam kciuki! Wygłaszcz je ode mnie, Lottę drzymordkę także :-*

Re: Malachitowe Okruchy

: śr lip 12, 2017 4:22 pm
autor: Malachit
Oj uni... :(
Nie lubię pożegnań. Zwłaszcza pożegnań z takimi stworami, jakimi była Echo i Popiel... dwóch małych siłaczy, jeden błyskotliwy, drugi głupiutki, ale oba tak kochane i proludzkie...
Echo musiałam pomóc odejść pod koniec kwietnia, dwa dni przed moimi urodzinami - nie miała już sił jeść, nie chciała pić, nie miała już sił... musieliśmy się pożegnać, bo wiedzieliśmy, że szans na poprawę już nie będzie. Guz był wielki, rósł do środka...
Zdjęcia z poprzedniego postu były w sumie ostatnią jej sesją, później nie było okazji, a jeszcze później - już nie chciałam jej męczyć. Lepiej pamiętać ją jako radosną kruszynę, sępiącą sztuczkami po przysmaki i przylatującą na wzmiankę imienia...
Skończyło się wesołe przybieganie do człowieka w zasięgu wzroku.
Obrazek

A Popiel...
Król Popiel nie cierpiał, głównie to mnie pociesza.
Odszedł w tamtą niedzielę, na moich rękach. Po wybiegu, po kolacji. Wszystko było ok. Nawet siedział w bucie, śmiałam się, że trzeba mu zrobić zdjęcie, tak pociesznie wyglądał. Poźniej z klatki usłyszałam dziwny dźwięk - mój chłopak odparł, że to chyba któryś szczur kichnął, ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak - Popiel wyglądał jakby się dusił, ale leciał przez ręce. Kilkanaście sekund... wdmuchiwałam mu powietrze, ale nic to nie dało... prawdopodobnie serduszko.
A ja siedziałam nad tym małym ciałkiem i tak bardzo chciałam, żeby się jeszcze obudził...
Kilka dni wcześniej umawiałam się z wetką na badania krwi i włączyłyśmy wit. B, bo łapki tylne słabły - między innymi od wagi...
Może, gdyby nie waga, serce byłoby silniejsze? Może...
Wiem, że żył dobrze, dzielnie walczył i z padaczką i z brakiem wzroku. Uwielbiał zwiedzać, nie znał strachu. Był nieco głupiutki... i wszyscy go uwielbiali...
Nie tak dawno zrobiliśmy sobie razem zdjęcie
Obrazek
A jak nie mógł zwiedzać, to robił co innego...
Obrazek


Teraz - Lotta została sama. A ja długo biłam się z myślami, bo naprawdę, naprawdę mnie ta walka zmęczyła.
Jak wspomniałam o tym facetowi, to stwierdził, że jak to - ja, bez szczurów?
No i właśnie, jak to tak - ja bez szczurów?
A i Lotta, przecież to-to tylko mnie się daje dotknąć - dlatego szukamy towarzystwa. ;)

Re: Malachitowe Okruchy

: czw lip 13, 2017 8:52 am
autor: unipaks
Mal :( Nic nie pisałaś... Tak bardzo mi przykro :(
Lećcie, ogonki [*][*]

Wygłaszcz serdecznie Lottę, niech czas do pozyskania towarzystwa przebiegnie jej jak najszybciej.

Re: Malachitowe Okruchy

: czw lip 13, 2017 10:40 am
autor: ol.
Tak się właśnie domyślałam o Echo, cudnej chmurce, też ze zbyt wielkim ciężarem :(
Ale też ją zapamiętam jako tą ziewną, czarnooką, cudną kruszynę - zwycięski żagielek wśród tylu burz
Śpij spokojnie, Echo...

Popiołek... tego się nie spodziewałam;( Mimo wszystko jednak dobrze, że chociaż on nie musiał staczać tych wszystkich walk, które wiele szczurów nie oszczędzają. Popiołek kochany miś, mógł pozostać sobą do końca...

Smutno żegnać takie szczury, tulę Malachit
Na szczęście ten nowy początek, tli się nadzieją. Wracajcie szybko! I głaski dla Lotty w oczekiwaniu :-*

Re: Malachitowe Okruchy

: pt wrz 08, 2017 9:22 pm
autor: IHime
Mal, bardzo mi przykro. [*][*] Dla dwóch wyjątkowych szczurków. :'(



Lotta znalazła już towarzystwo?

Re: Malachitowe Okruchy

: ndz wrz 24, 2017 6:19 pm
autor: ol.
Malachit, co u Was ? Jak Lotta i jej nowy towarzysz/ka... towarzysze ?... 8)

Re: Malachitowe Okruchy

: pn wrz 25, 2017 9:10 pm
autor: Malachit
ol. towarzysze 8)
Nie aktualizowałam, bo chciałam najpierw dostatecznie dogadać się z nowym towarzystwem, a pojawiły się pewne... komplikacje w postaci zębów w palcach :P
No i photobucket się odwrócił od ludzi, a ja nie lubię zmian. Paul ostatnio polecił jakiś nowy serwis w swoim wątku, więc może się przełamię i za kilka dni szerzej opiszę i wrzucę zdjęcia. Na razie zdradzę, że nowi mieszkańcy to Piołun wcześniej zwany Bobem i kret-Krasnal, która dorobiła się tylko roboczego imienia (co wymyślę to mi nie pasuje!) ;)

Re: Malachitowe Okruchy

: wt wrz 26, 2017 8:14 pm
autor: ol.
Super :D (tak po cichu, ale żarliwie kciukałam za taką opcją ;) )

Piołun to bardzo sugestywne imię, i takie malachitowe... Ciekawa jestem czy Krecik faktycznie będzie dalej ewoluował i jak się skonkretyzuje;) Ale przede wszystkim ciekawa ich charakterów - i co na to Lotta ?
Niech więc palcożerca, kimkolwiek jest, przestane grasować i da Ci napisać trochę więcej :)

Re: Malachitowe Okruchy

: śr wrz 27, 2017 10:49 am
autor: unipaks
A cóż to za gryzelda Ci się dostała, że palce ucierpiały?! ::) Na usprawiedliwienie stwora niech przemawia brak świadomości, że do tak dobrego domku trafił. :) Ale wierzę, że zębate pochopne stworzenie prędko swój błąd zrozumie i zadośćuczyni... kolankowaniem, pulsowaniem ząbkami i naleśnikowaniem pod Twoimi dłońmi. :D

Jak Lotta odbiera nowe towarzystwo? Mam nadzieję, że zakumplowały się już albo rychło to nastąpi; fajnie, że nie jest już sama.
A Piołun okaże się zapewne w niedalekiej przyszłości jednym wielkim słodziakiem, mimo imienia naznaczonego goryczką ;D

Przykre, że Photobucket tak nieładnie się wypiął, szkoda też, że przynajmniej już przesłanych fotek nie zostawił. Trzeba będzie wypróbować podsunięte przez Paula_Juliana miejsce.

Czekamy na zdjęcia ogonków, tymczasem ślę im serdeczne czochranko! :-*