Strona 1 z 1

guz przy tylniej łapce

: ndz wrz 11, 2011 11:51 pm
autor: Sandi
moja Jenny, szczurzyca która ma już około 2,5 roku, troche ponad, ma guza... taki około 1,5 cm średnicy. wykryłam go tydzien temu, nie mam pojęcia jakim cudem tak szybko urósł. byłam u weta, jestem umówiona na wycięcie tego gó*** we wtorek (to jest nowotwór), ale się zastanawiam... czy jest na tym forum ktoś, kto przeżyl ze swoim zwierzakiem pomyślnie takie wycięcie?
jestem troche załamana. ten guz przeszkadza jej w życiu, nie moze się nawet podrapac, nie mowiąc juz o wspinaniu się po pręcikach, jaki to jej sprawia problem. oczywiście, moze się okazać ze rozkroją mi ją, i okaze się że przerzuty są wszędzie, wtedy juz chyba nic się nie da zrobić... ale jakoś nie potrafie o tym tak myśleć. myślę co będzie potem. jak jej się to będzie goic i wogóle...
miał ktoś taką sytuację?
podejrzewam ze to rzadkość, gdyż mało który wet zdecyduje się na wycięcie guza u starszego szczura... spiszą go na straty, bo "i tak stary" a nowy kosztuje 10 zl w jakiś przydupiastym zoologu....

:'(
z gory dzięki za odp
pozdrawiam

Re: guz przy tylniej łapce

: pn wrz 12, 2011 6:40 am
autor: Paul_Julian
Jesli jest to dobry wet i chirurg, to na pewno dołozy wszelkich starań, żeby wyszlo dobrze.
Rozkroja tylko łapkę , dalej nie :) Więc nie są w stanie zobaczyć , czy przerzuty są gdzie indziej - ale rtg może to pokazać.
Jesli szczurka jest w dobrej kondycji , a lekarz tez dobry - to wtedy robią zabieg.
Oczywiscie moze sie zdarzyć , ze sie nie obudzi. Ale takie ryzyko jest zawsze .
Najlepiej robić na narkozie wziewnej, ale nie kazda lecznica ją ma- sprawdz czy w Twoim miescie jest.

Bądź dobrej mysli - to bardzo wazne !

Re: guz przy tylniej łapce

: pn wrz 12, 2011 2:57 pm
autor: Rodzynka
Ja sobie obiecałam, że choćby skały srały to będę operować guzy u moich szczurów (no może poza przypadkami kiedy szczurek będzie już tak chory że tylko przysporzyłoby mu to cierpień). Byłam właśnie taka nie zdecydowana przy moim pierwszym szczurze z nowotworem bo stara (2 lata), a bo osłabiona, a może jakieś leki i guzy wyrosły wielkie jak kartofle i po 2 miesiącach musiałam ją uśpić. Jakbym je wycięła jak były stosunkowo małe pewnie pożyłaby troszkę dłużej a jeśli nawet nie to w lepszym komforcie. Przy drugim szczurze zdecydowałam się na operację, mimo że to już też była staruszka (ponad 2 lata) i to w przeciętnej to w przeciętnej formie, bo miewała gorsze okresy (ale przed operacją była akurat cacy ;) )i wszystko się super udało, pięknie się zagoiła ale po niecałym miesiącu odeszła z zupełnie innego powodu, albo jakiegoś przerzutu, ale tego nie szło do końca stwierdzić. Teraz miałam trzeciego szczurka z guzkiem i też operowałam, już na stole okazało się, że guzy są dwa, jeden to gruczoł mlekowy a drugi to to jakiś narośl/wytwór/cysta związana z węzłem chłonnym podkolanowym (przy okazji dowiedziałam się gdzie szczury mają kolana i że tam też warto je macać). Już prawie miesiąc po operacji i czuje się znakomicie jednak chyba pod tym kolanem coś odrasta, ale jutro mam kontrolę a szczurek jest zadowolony z życia więc nie ma się co martwić na zapas.
Rany po operacji u szczurów, przynajmniej moich goiły się zawsze znakomicie, teraz za tym ostatnim razem Spidula ściągnęła sobie szwy za kolanem ale i tak ładnie i szybko się zagoiła. Szwy ściąga się po 10 dniach ale u moich szczurów "na oko" wg weterynarza to już po 5 wyglądały że spokojnie dało by się zdjąć więc gojeniem się nie przejmuj. Oczywiście zawsze może się trafić szczur wariat który sobie to wszystko zeżre na następny dzień i będzie się goił 2 tygodnie ale nie można od razu zakładać najgorszego.

Re: guz przy tylniej łapce

: pn wrz 12, 2011 10:50 pm
autor: Sandi
geez. dzięki za słowa pocieszenia... troche mi lepiej chociaz i tak się martwie jak jasna cholera.
no nic jutro sie zobaczy :(
na 16 ide do weta...

Re: guz przy tylniej łapce

: pn wrz 12, 2011 11:10 pm
autor: Paul_Julian
Transporter włóz najlepiej w taką torbe na zakupy.
Wez ze sobą krople do oczu , takie zwykłe ze świetlikiem ( kilka zlotych w aptece).
Po operacji co jakiś czas wkraplaj w szczurkowe oczka, chyba , że będzie sama mrugać. Podczas zabiegu szczurek nie mruga , więc oko sie trochę wysusza. Może przez kilka godzin sobie spać ( nie będzie pod wpływem narkozy, ale będzie kimać). Zawiń w kocyk, żeby miała cieplutko.
Nie podawaj nic do jedzenia, az do chwili jak będzie sama łazić . Jak sie już ocknie, to będzie tak krązyć i pełzac bez celu. A potem zacznie dużo bardziej kontaktować. Taki stan może trwac nawet kilka godzin.
Z zaszytej ranki mozę sie delikatnie sączyć płyn , tak że jak przycisniesz chusteczkę to zostanie ślad.

I to chyba wszystko, powodzenia! :)

Re: guz przy tylniej łapce

: wt wrz 13, 2011 6:24 pm
autor: Sandi
Obrazek

Jenny przed operacją z dzisiaj. widać tutaj to gó*** jakie miała.

już po wycięciu. jeszcze śpi... powoooli będzie się wybudzać... dawala jej 60% szans... i póki co jest ok :)
kropelek nie trzeba bylo, pytałam pani wet :)
dostałam tylko taki żel który mam jej wciskać do rany, jak już się wybudzi, chociaż raz dziennie, "jak da pani radę"
no, z tym będzie cięzko :)
Jennutek musi być sam dopóki jej się ranka nie wygoi :-[

a co do narkozy, dała jej mini daweczkę strzykawką...
na gryzonie ma specjalne mikro igiełki ;D
chyba ciężko o weta który z taką czułością i miłościa będzie podchodził do zwierzaka. z takim tuleniem, glaskaniem, mówieniem do obcego zwierzątka się jeszcze nie spotkalam, także jak ktoś jest z Poznania, ma chorego szczurka, i nie wie gdzie iść, to możecie śmiało się do mnie zgłosić ja powiem gdzie iść :) tym bardziej że jeżeli chodzi o kwestię pieniędzy to są grosze u niej...

w każdym razie jeszcze raz dzięki za pomoc forumowicze. :)

Re: guz przy tylniej łapce

: wt wrz 13, 2011 6:36 pm
autor: Kiamesha
Ojej, dużo dużo zdrówka dla śliczności, ściskam.

Re: guz przy tylniej łapce

: sob wrz 24, 2011 1:12 pm
autor: Sopelek
Moja szczurzyca Glowy też miała ten nowotwór i wycinali go jej w sierpniu
dawali jej 80% szans, że przeżyje. Udało się wszystko, ale przez 2 tygodnie musiałam z nią chodzić codziennie na zastrzyk, żeby ją nie bolało i by nie rozgryzła sobie szwów dali jej na szyję taki kołnierz.
Teraz nie ma już śladu i dobrze się czuje ;)