Samiczki lubią mnie tylko za smakołyki

Wszelkie sprawy związane z oswajaniem naszych ogoniastych.

Moderator: Junior Moderator

Regulamin forum
Zanim zadasz pytanie, sprawdź w "Szukaj ..." czy odpowiedź nie została już udzielona!
Wyszukiwarka jest w każdym dziale (zaraz poniżej tego ogłoszenia) , a także u góry po prawej.
Jeśli chcesz wyszukać wyraz 3literowy, pamiętaj o dodaniu * na końcu :)
pieRAT
Posty: 1
Rejestracja: sob sty 07, 2017 9:43 pm

Samiczki lubią mnie tylko za smakołyki

Post autor: pieRAT » sob sty 07, 2017 10:00 pm

Dobry wieczór wszystkim,
od tygodnia jestem mamą dwóch samiczek dumbo - są to siostrzyczki. Urodzone 03.12.2016r. - a więc bardzo młodziutkie. Znajoma ma domową hodowlę, szczurki od małego były socjalizowane. Lilo to absolutny wulkan energii - zawsze pierwsza aby pobawić się z ręką w klatce, ciekawska, bardzo ciągnie poza klatkę, niestety mój pokój nie nadaje się do tego aby szczurki mogły po nim swobodnie biegać, a Lilo jest tak zwinna i szybka że boję się ją wyciągać w obawie, że wysmyknie mi się z rąk i zginie pod kanapą. Mimo, że to ona zawsze wszędzie jest pierwsza, dominującą samiczką w klatce jest Nani, która jest dużo bardziej wycofana, spokojna, nieufna i płochliwa - wzięta na ręce (cudem złowiona w klatce) zwija się w kulkę i wciska w jakąś fałdkę ubrania. Często staje na rozstawionych łapkach i spuszcza głowę po czym powoli "buja nią" na boki, przypomina przy tym trochę psa ze spuszczoną głową szykującego się do ataku, jednakże ani ona ani Lilo nigdy nie mnie ugryzły, częściej liżą moje palce. Maluszki nie przejawiają żadnej agresji, niejako lubią ocierać się o ręce, ale martwi mnie to że mimo to bardzo szybko się płoszą, są ciekawskie i przyjazne ale nie lubią być brane na ręce, przytulane i głaskane, i mam wrażenie że lubią mnie tylko za to że notorycznie dostają ode mnie smakołyki i gdy widzą, że zbliżam się do klatki, czekają przy prętach z niecierpliwością tylko po to, by wziąć swojego smakołyka uciec z nim, zjeść i "żulić" następnego. Nie potrafię odmawiać im smakołyków bo po każdej rodzynce biegają zadowolone po klatce i bawią się ze sobą, ale chciałabym aby reagowały na mnie radością bez względu na to czy mam coś w rękach i żeby potrafiły usiąść na rękach spokojnie i cieszyć się głaskaniem.
Proszę o pomoc, mieliście podobne sytuacje?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Oswajanie”