Kastracja czasami działa

Wszelkie sprawy związane z oswajaniem naszych ogoniastych.

Moderator: Junior Moderator

Regulamin forum
Zanim zadasz pytanie, sprawdź w "Szukaj ..." czy odpowiedź nie została już udzielona!
Wyszukiwarka jest w każdym dziale (zaraz poniżej tego ogłoszenia) , a także u góry po prawej.
Jeśli chcesz wyszukać wyraz 3literowy, pamiętaj o dodaniu * na końcu :)
jutka
Posty: 395
Rejestracja: sob gru 25, 2004 10:19 pm

Kastracja czasami dzia?a

Post autor: jutka » ndz lis 27, 2005 10:15 pm

Tłumaczenie artykułu
Nathalie Baldwin "Neutering does work sometimes" (http://www.ratballs.com)

Hoduję szczury już od ponad 10 lat i od czasu do czasu otrzymuję maila od kogoś, kto ma szczura samca z problemem najwyraźniej spowodowanym hormonami. Kiedy po mniej więcej godzinnym roztrząsaniu propozycji i możliwych rozwiązań najlepszym planem okazuje się "wykastruj go", dostaję natychmiast odpowiedź "Ale przecież sama mówiłaś, że to nie ma sensu!".

No więc kłamałam. I jest to jeszcze jeden dowód na to, że nie powinieneś wierzyć we wszystko, co piszą na Internecie. Powiem jednak, co się stało:

W czasie, kiedy pisałam Neutering your male rats is costly and ineffective, większość dostępnych porad wyglądała tak:
  • Jeśli nie podoba ci się zachowanie twojego szczura, wykastruj go.
Nie jest to najgorsza porada na świecie, ale jest to dość bezmyślne rozwiązanie a do tego kosztowne, zwłaszcza jeżeli nic nie daje. A jeśli chodzi o Wolfmana, nic nie dało. Ale teraz już wiem, dlaczego nie zadziałało. Czytajcie dalej...

Po pierwsze, są różne rodzaje problemów z zachowaniem:
  • Szczur nas gryzie - dlaczego?

    Szczur doprowadza inne szczury do pisku - dlaczego?

    Szczur gryzie/rani inne szczury - dlaczego?

    Szczur próbuje kryć inne szczury - dlaczego?

    Szczur po prostu nie może się dogadać z innymi szczurami - dlaczego?

    Szczur przemyka się pod ścianami, jest stale nastroszony i potrząsa ogonem.

    I wiele innych możliwych scenariuszy...
Musisz określić, na czym polega problem twojego szczura (i dokładnie który szczur ma problem), a potem zastanowić się, dlaczego zachowuje się w ten sposób. Dlaczego szczury się awanturują? Dlaczego jeden gryzie ciebie albo swoich kolegów z klatki? Co jeszcze dzieje się w tym samym czasie? Czy można zaobserwować jakieś zachowania, które prowokują do konfliktu? Czy są dawane jakieś sygnały, zanim zacznie się gryzienie i fruwanie kłaków? Jak długo walczące szczury mieszkały razem? I tak dalej.

Przydatne może być zapoznanie się ze szczurzą strategią i taktyką. To ważne, żeby zrozumieć ich metody komunikacji, które różnią się od naszych. Sprawy, które my postrzegamy jako duży problem, mogą wcale nie być problemem, i odwrotnie, sprawy, które wydają się niegroźne, mogą w rzeczywistości prowadzić do tragedii.

Jest zatem ważne, aby pamiętać, że nie jesteśmy szczurami i w wielu przypadkach nie myślimy tak jak szczury. Z drugiej strony powinniśmy ufać własnym instynktom, korzystając jednocześnie z wiedzy o ich zachowaniu - i na tej podstawie decydować, jak zareagować na problem. Często odpowiedź jest na wyciągnięcie ręki, a rozwiązanie problemu tuż obok.

Kilka rzeczy, które warto wziąć pod uwagę:
  • Większość walk ma swój etap "przed walką". Tak samo jak ludzie, szczury najpierw próbują "pogadać o tym" i zwykle nie słyszymy tej części, ponieważ rozmawiają na częstotliwości niesłyszalnej dla ludzi. Ciche "iik-iik" nie oznacza, że szczur jest śmiertelnie przerażony. Zwykle jest to szczurzy sposób oznajmienia "OK, OK, niech będzie po twojemu!" albo "OK, OK, naprawdę się ciebie boję!", ponieważ już próbował to "przegadać" z agresorem. Nie ma potrzeby, żebyś interweniował, piszczący szczur zapewne pozostanie tam, gdzie stoi i pozwoli szczurowi alfa się obwąchać albo wyiskać czy cokolwiek to jest, co alfa chce zrobić. Jeśli odejdzie, wystawia alfę na próbę... a władza tego nie lubi.

    Próby krycia to też typowe zachowanie alfa. Powinien to być szybki i krótki proces, chodzi tylko o pokazanie, kto jest szefem. Trwa 4-10 sekund, a po nim następuje wylizywanie narządów rodnych. Większość szczurów, które wykastrowaliśmy, zachowywało się w ten sposób. Nazywaliśmy je "zboczkami". Jeśli inne szczury tolerują to zachowanie, nie ma żadnego problemu - po jakimś czasie "molestowanie seksualne" ustanie (ale nie po krótkim czasie). Jeśli jednak inne szczury nie tolerują takiego zachowania, złoszczą się i zaczyna się walka. Na tym przykładzie widać, dlaczego takie ważne jest poznanie powodu walki: "zboczek" często nie bierze nawet udziału w walce, więc możesz wyrzucić pieniądze na wykastrowanie niewłaściwego szczura. A kiedy już jest po wszystkim, walki nie ustaną, gdyż "zboczek" będzie nadal napastował inne szczury i doprowadzał je do szału.

    Szczury uważają pręty swojej klatki za granicę terytorium. Co w środku - jego, co na zewnątrz - twoje. Jeśli nie zostały przyzwyczajone do intruzów, zastosują się do zasady: wszystko, co dostało się poza pręty klatki należy potraktować tak, żeby szybko znalazło się poza nimi.

    Szczury atakują palce oklejone plastrem.

    Sierść szczura powinna leżeć gładko przy ciele. Jeżeli jest nastawiona, szczur jest albo chory, albo zły. Nie jest normalnym zachowaniem, jeśli szczur pędzi jak wystrzelony z procy lub przemyka się przy ścianach - to są działania wywołane przez hormony. Szczury nie powinny też machać czy potrząsać ogonami - to instynktowne zachowanie spowodowane hormonami.
Skoro wiemy już, co jest normalne, a co nie, wykorzystajmy tę wiedzę w naszych obserwacjach.

Szczur nas gryzie: Dlaczego? KIedy? Czy gryzie nas tylko wtedy, gdy wtykamy palce przez pręty klatki? Czy gryzie tylko jedną konkretną osobę albo gryzie tylko w jedno konkretne miejsce? Czy gryzie tylko wtedy, gdy jest w jakimś konkretnym miejscu w pokoju, albo kiedy ktoś gotuje, albo kiedy włącza się ogrzewanie, klimatyzację, wentylator? Czy reaguje gryzieniem na jakieś konkretne mydło, płyn do kąpieli, proszek do prania? Czy coś w twoim zachowaniu powoduje, że zaczyna gryźć (np. gdy łaskoczesz go w tylną część ciała)? Czy ugryzienia są poprzedzane nastroszeniem futra? Czy ugryzienia są poprzedzane ostrzegawczym podgryzaniem lub próbami ucieczki?

Kastracja rozwiąże problem...
  • Napadów gryzienia poprzedzonych nastroszeniem futra

    Gryzących szczurów, które wykazują skłonności do przemykania się przy ścianach i/lub potrząsania ogonem.

    Gryzących szczurów, które reagują wrogo na hałasy albo dziwne zapachy. Oczywiście można też wyelimnować te bodźce, ale te szczury są i tak nieustannie zestresowane, więc kastracja koniec końców wyjdzie im na zdrowie - przynajmniej nie umrą na zawał w wieku półtora roku.
Kastracja nie rozwiąże problemu...
  • Gryzienia przez pręty klatki. Jedynym rozwiązaniem jest tresura młodych szczurów - jeśli młodym szczurkom, które jeszcze nie mają siły, żeby mocno ugryźć, będziemy podtykać palce przez pręty, w końcu nauczą się, że to nic nie daje i znudzą się tym. Jeżeli szczury są starsze, jedynym rozwiązaniem jest zapamiętać sobie, że nie wtyka się palców między pręty.

    Gryzienia plastrów. Jedyna rada to zapamiętać, żeby nie kłaść obandażowanego palca szczurowi przed nosem.

    Gryzienia tylko jednej, konkretnej osoby. Najprawdopodobniej osoba ta niechcący robi coś takiego, co denerwuje albo przeraża szczura, może używa jakiegoś mydła, dezodorantu, perfum, które doprowadzają go do szału. Zastanów się, co ją wyróżnia i wyeliminuj ten czynnik - to jedyne rozwiązanie.

    Gryzienia tylko jednego konkretnego miejsca. Zazwyczaj chodzi tu o zapach, a "konkretnym miejscem" jest ucho albo stopa. Wypróbuj inne perfumy, dezodorant, mydło, proszek do prania.

    Gryzienia poprzedzanego przez ostrzegawcze podgryzanie lub próby ucieczki. Tak najczęściej wygląda pogryzienie małego dziecka: dziecko ściska, tłamsi i rozciąga szczura ponad jego wytrzymałość. Jedynym rozwiązaniem jest nauczyć dziecko, żeby tego nie robiło i żeby zwracało uwagę na znaki ostrzegawcze: podgryzanie i próby ucieczki.
Jeśli szczur doprowadza kolegów z klatki do pisków, jeśli gryzie lub rani inne szczury, jeśli po prostu nie może się dogadać z innymi szczurami:
Najlepsze, co możesz zrobić, to obserwować je, w ich własnym środowisku, tak cicho jak potrafisz i bez wtrącania się, ponieważ... zwykle największą częścią problemu jesteśmy my sami. Chcemy, żeby szczury były ciche, a one piszczą; włączają się nasze instynkty macierzyńskie (albo tacierzyńskie) i rzucamy się na pomoc. Ale szczury nie są ludźmi. U nich to normalne, że obwąchują sobie zadki, ustalają porządek dziobania i uczą się szacunku wobec alfy.

W wielu przypadkach piszczące szczury, oprócz tego, że uczą się praw panujących w stadzie, uczą się także języka. Zapoznawanie dwóch szczurów to jak zapoznawanie osoby mówiącej wyłącznie po francusku z osobą mówiącą wyłącznie po niemiecku. Z czasem nauczą się rozmawiać, ale muszą najpierw odkryć wspólne sposoby wyrażania się i wspólne pojęcia, zanim dotrą do czegokolwiek.

Musisz więc siedzieć tam, obserwować i unikać wtrącania się do dyskusji, bo bardzo często piszczący szczur musi być trochę przyszczypany, jeśli ma zrozumieć prawa panujące w stadzie.

Oczywiście z drugiej strony nie chcesz, żeby porozrywały się na strzępy, musisz więc wiedzieć, kiedy interwencja jest konieczna i jak zainterweniować, żeby nie zaszkodzić jeszcze bardziej. Trochę pisków nie jest znakiem do interwencji. Jeśli jednak:
  • Nastąpi bardzo szybki pościg, przy czym ścigający ma bardzo nastroszone futro...

    Piszczący szczur już nie piszczy, tylko krzyczy (riiiiik RIIIIiiiik RiiiiiIIIIIIIIIKKK)

    Dwa szczury stoją na tylnych łapach, boksując się i żaden nie pochyla się niżej od drugiego...

    Jeden ze szczurów leży przewrócony na plecy przez alfę i wygląda na to, że będzie próbował uciekać...
Wtedy spróbuj dmuchnąć na walczące szczury tak mocno, jak potrafisz, żeby odwrócić ich uwagę. Jeśli przewrócony na plecy szczur próbował uciekać, po dmuchnięciu zostanie na miejscu jeszcze przez moment. Być może ten moment wystarczy, żeby usatysfakcjonować alfę, a szczur przewrócony na plecy zrozumie, że wystarczy przeczekać awanturę, żeby wyjść z niej bez szwanku. Jeśli dwa szczury stoją na równej wysokości, po dmuchnięciu zwykle jeden usiądzie, albo obydwa zapomną, co właściwie miały zrobić i powrócą do tego problemu później. Jeśli miał miejsce szybki pościg, dmuchnięcie może zatrzymać na chwilę ścigającego i dać szansę ściganemu na złapanie drugiego oddechu. Jest też możliwe, że ścigający zapomni o pościgu.

Na pewno nie chcesz wtykać ręki pomiędzy dwa walczące szczury. Alfa z nastroszonym futrem nie jest rozsądnym szczurem, on jest bardzo impulsywnym szczurem i bez wątpienia rzuci się na twoją rękę.

Kastracja rozwiąże problem...
  • Agresji pomiędzy samcami, która trwa dłużej niż dzień czy dwa. Ten problem jest częsty w wypadku dojrzewających lub dorosłych szczurów, które są równych rozmiarów i żaden z nich nie chce zrezygnować z pozycji alfa. Ważnym znakiem, który powie nam, że właśnie na tym polega problem, jest to, że podczas walk żaden ze szczurów nie chce się poddać. Będą walczyć do śmierci, jeśli nie wybierzesz, który ma być przywódcą stada, i nie wykastrujesz drugiego. Trudno doradzać, którego masz wybrać - wybór jest zawsze subiektywny. Alfa powinien być rozsądnym szczurem, sprawiedliwym wobec każdego w stadzie. Wykastrowanie mniej rozsądnego szczura pozwoli na osiągnięcie spokoju w stadzie.

    Piszczących szczurów, które nigdy nie przestają piszczeć. Od czasu do czasu trafia się szczur, którego przeraża dosłownie wszystko, łącznie z próbami obwąchania przez inne szczury, a nawet inny szczur, który tylko przechodzi obok. Ci mali mężczyźni są stale zestresowani. Chociaż nie ma wielkich szans, żeby taki szczur został kiedykolwiek alfą, będą oni pozostawać w tak wielkim stresie, że najpewniej umrą na atak serca w wieku półtora roku albo w końcu zostaną zagryzieni przez alfę, bo nawet najlepszy przywódca nie jest w stanie znieść takiego biadolenia. Kastracja eliminuje hormony, które wyzwalają reakcje obronne i wkrótce szczur może zaznać spokoju.

    Szczurów, które częściej chodzą z futrem nastroszonym niż oklapłym. Niekoniecznie muszą to być alfa, nie muszą nawet walczyć o pozycję alfy. One również są zestresowanymi kandydatami do zawału serca. Może się też zdarzyć, że któregoś dnia po prostu padną i umrą - na jakąś chorobę układu oddechowego, której objawów w ogóle nie dało się zauważyć, ponieważ ich silne instynkty zmusiły ich do ukrycia choroby. Te szczury są zwykle ścigającymi. Są zawsze wkurzone i wystarczy, żeby jakiś szczur przeszedł obok nich, a już rzucają się do wściekłego pościgu. Kastracja i czasowe oddzielenie od stada jest jedynym rozwiązaniem.

    Szczurów, które gryzą w ogony, gardła i ramiona. W każdej relacji są pewne zasady (zarówno w twoich relacjach, jak i w relacjach szczurów), przy czym zasady można narzucać w sposób fair i w sposób nie fair.

    Dla szczurów jest "fair", kiedy ktoś przewróci szczura na plecy i wyczesuje go w sposób okazujący własną wyższość (co obejmuje wylizywanie i wiercenie pyskiem w różnych punktach na brzuchu szczura przyszpilonego do ziemi). "Nie fair" jest wtedy, kiedy szczur dominujący zaciska zęby na piersi przyszpilonego szczura i stoi bez ruchu (jeżeli jednak stoi na nim tak, jakby się miał się wylegiwać, jest OK) albo wtedy, gdy gryzie go w jądra.

    "Fair" jest pobicie przeciwnika w boksie i głośne zgrzytanie zębami, aby go onieśmielić; "unfair" są ugryzienia na chybił trafił w gardło i pierś rywala.

    "Fair" jest przewrócenie szczura, którego goniłeś i złapanie go zębami za kark, żeby go zatrzymać; "unfair" są ugryzienia na chybił trafił w łopatki, jeśli polegają na pojedynczych, mocnych ugryzieniach w stylu zszywacza, w łapy lub w ogon.


    Jeśli masz szczura, który przejawia zachowania "unfair" (to bardzo rzadkie, ale będziesz wiedział, kiedy to się zdarzy: ugryzienia w stylu zszywacza w łopatki, gardło lub ogon zawsze tryskają krwią... rozcięcie jest zwykle ledwo widoczne, ale plamy - bardzo widoczne), zapewne będziesz chciał go wykastrować z miejsca (jak tylko zatamujesz krew szczurowi, którego tamten pogryzł). Zwykle te szczury nie są wcale takie złe, instynkt do gryzienia w te właśnie miejsca jest bardzo przydatny, kiedy jesteś dzikim szczurem odpierającym intruza. Są to zachowania typu "walka na śmierć i życie", i jakkolwiek nasze szczury, w co wierzę, uderzają w te miejsca nieumyślnie, jednak obrażenia mogą być trwałe (a nawet śmiertelne). Wykastrowanie szczura i odseparowanie go na jakiś czas od stada jest jedynym rozwiązaniem.
Kastracja nie rozwiąże problemu...
  • Niewielkich bójek. Powiem to raz jeszcze, za bardzo przejmujemy się piskami i kwikami, a chociaż to naturalne, że się martwimy, szczury muszą rozmawiać swoim językiem i przestrzegać swoich zasad. Niektórym szczurom przystosowanie się do reguł zajmuje więcej czasu niż innym, ale ogólnie rzecz biorąc, potrzebują tylko czasu, żeby je przyswoić. A czasami tylko jednego ugryzienia. Zazwyczaj jeśli w stadzie jest piszczący szczur, który nie przestaje marudzić, sprawiedliwy alfa ugryzie go w kark i to będzie koniec jego szlochów. Czasami piszczący spróbuje, mimo że zęby alfy tkwią w jego szyi, wyrwać się: wtedy zobaczymy wielkie rozcięcie, które wygląda paskudnie, i zaczniemy się zastanawiać, dlaczego alfa jest "taki wredny". Nie jest wredny, po prostu miał już dosyć dziecinnych wygłupów i musiał się uciec do bardziej drastycznych środków. "Skin glue" rozwiąże problem rany, a piszczący szczur zwykle od tego momentu przestaje być takim utrapieńcem. Jeśli nie przestanie, to przejdź do punktu "Piszczące szczury, które nigdy nie przestają piszczeć" w lewej kolumnie.
Jeśli szczur próbuje kryć inne szczury: próby krycia są normalne, a agresja seksualna zdarza się rzadko. Jeśli widzisz, że jeden szczur wspina się na drugiego, należy założyć, że jest to normalne, a dopiero jeśli stale wynikają z tego bójki, można się zacząć martwić. Każdy alfa ma prawo do wspinania się na inne szczury, aby okazać swoją dominację. Najwyżej postawiony z jego podwładnych ma prawo do wspinania się na wszystkie inne szczury oprócz alfy. I tak dalej aż na sam dół hierarchii dziobania. Szczur, który próbuje kryć inne szczury oprócz alfy (i 2 czy 3 innych szczurów, które w hierarchii są tuż po alfie) jest zupełnie normalny i zachowuje się naturalnie.

Jednakże... szczur, który jest kryty, musi to tolerowć, nie powinno to trwać dłużej niż 4-6 sekund i nie powinno być to zbyt częste zachowanie. Szczury, które biegają dookoła, kryjąc wiele szczurów w krótkim czasie (częściej niż raz na dzień) są "zboczkami". Szczur, który próbuje kryć ciągle tego samego szczura po wiele razy w krótkim czasie (na przykład w ciągu 10 minut) albo który robi to dłużej niż 4-6 sekund, a potem wylizuje krytemu szczurowi narządy rodne, też jest zwykle "zboczkiem".

Kastracja rozwiąże problem...
  • Bójek na śmierć i życie wywołanych "zboczeniami seksualnymi" któregoś ze szczurów. Same próby krycia nie wyrządzają naszym szczurom żadnej szkody, ale jeśli szczur "pokrywany" nie toleruje tego zachowania, często staje się wściekły na wszystkich i wszystko: rzca się wściekle na "pokrywającego", a jeśli na drodze stanie mu jakiś inny szczur, to też może oberwać, podczas gdy "zboczek" ucieka. Przy tego typu sytuacjach zwykle nie mamy zbyt wiele czasu na przekonywanie się, czy "zboczek" wyrośnie ze swoich brzydkich zwyczajów, czy nie. (Jeśli próbuje kryć inne szczury z każdej strony, także pyszczek czy bok ciała, to najprawdopodobniej nie wyrośnie). Zwykle są to całkiem miłe szczury, które mają tylko ten wkurzający zwyczaj. Często same narzucają sobie ograniczenia i kryją tylko te szczury, które to tolerują. Jeśli jednak zachowania nie ustaną w ciągu miesiąca lub dwóch i jeśli ciągle powtarzają się bójki z tego powodu, kastracja "zboczka" jest najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla poprawy samopoczucia WSZYSTKICH szczurów. Nie musisz oddzielać go od stada po kastracji, a próby krycia szybko ustaną. Prawdopodobnie otrzymasz też kartki z podziękowaniami od innych szczurów z klatki :)
Kastracja nie rozwiąże problemu...
  • Sporadycznych prób krycia. No, może niezupełnie, rozwiąże ten problem, ale ponieważ problem nie ma znaczenia i właściwie nie jest problemem, nie ma to żadnego sensu. Chyba że masz kupę pieniędzy do wyrzucenia.
Szczur przemyka się bokiem przy ścianach, jest stale napuszony, potrząsa ogonem. Wszystkie te zachowania są wywołane hormonami. Przy czym:
- jeśli szczur ma zwyczaj potrząsania ogonem, ale nie stroszy stale futra, nie przemyka się przy ścianach i nie wywołuje bójek, nie przejmowałabym się tym. Zwykle te szczury są OK.
- jeśli szczur przez cały czas siedzi, chodzi i śpi z nastroszonym futrem, trzeba go wykastrować dla jego własnego zdrowia
- jeśli szczur cały czas przemyka się pod ścianami i pędzi jak strzała - również trzeba go wykastrować. Jeśli dzieje się to tylko czasami, w sytuacji nowej dla szczura, zachowanie jest normalne. Oznacza, że szczur ma pewne tendencje do bycia alfą, ale nadal zachowuje się racjonalnie. Jeżeli jednak dzieje się tak zawsze i wszędzie, w klatce czy na terenie, który już wcześniej poznał i powinien pamiętać - mamy problem.

Kastracja rozwiąże problem...
  • w powyższych przypadkach. Musisz wykastrować te szczury. Z braku lepszego określenia można powiedzieć, że mają nierówno pod sufitem. Niektórzy ludzie dochodzą do wniosku, że szczury te wolą żyć samotnie, gdyż po usunięciu wszystkich bodźców zachowują się normalnie, ale tak naprawdę nie jest to fair wobec szczura. Kiedy wzbierają w nim hormony, szczur nie myśli (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa), on tylko reaguje. Wydając wyrok zamknięcia w samotności chronisz resztę stada, ale nadal musisz pomyśleć o jego zdrowiu. Takie szczury nie żyją długo, nawet jeśli nie odnoszą obrażeń - ukrywają choroby i są stale zestresowane. Kastracja, odseparowanie od stada na czas gojenia się rany i dołączenie z powrotem do stada 3-4 dni po kastracji to wszystko, czego potrzeba do naprawy sytuacji.
We wszystkich przypadkach, gdy rozwiązaniem jest kastracja:

Szczur powinien być trzymany z innymi szczurami, nawet natychmiast po operacji. Jedynym szczurem, który może mu zdjąć szwy, jest on sam, więc musimy go chronić tylko przed nim samym. Natomiast połączenie wykastrowanego szczura ze stadem po ponad 48-godzinnej separacji jest tak trudne, jak łączenie dwóch dorosłych i obcych sobie szczurów. Jedyny wyjątek to szczur, który był wykastrowany z powodu agresji wobec innych szczurów. Wtedy lepiej oddzielić go od innych na 10 dni, a potem powoli łączyć z resztą stada. (Rada: przez ten czas nie usuwaj zapachu szczura z klatki - wymieniaj tylko ściółkę).

W czasie gojenia rany szczura należy odseparować od wszelkich bodźców, które doprowadzały do niepożądanych zachowań. Jeśli zachowywał się agresywnie tylko w jednym pokoju - przenieś klatkę do innego. Jeśli chodziło o ciebie albo o pokój, w którym spędzaliście razem czas - nie bierz go na ręce przez te 10 dni oprócz krótkiego sprawadzania, czy rana dobrze się goi. Jeśli był "zboczkiem", nie musisz wprowadzać żadnych zmian - próby krycia ustaną w ciągu kilku dni i wszyscy odetchną z ulgą.

Z czego to wynika: szczury mają kiepską pamięć. Kastracja sama w sobie przerywa ten łańcuch reakcji, które prowadziły do niepożądanych zachowań. Ale z drugiej strony szczury są inteligentne. Jeżeli podczas procesu leczenia będą bombardowane jakimikolwiek bodźcami, które je przerażały albo denerwowały przed kastracją, stworzą sobie nowy łańcuch reakcji. Jeśli bodźce zostaną usunięte jednocześnie z popędem, zapomną o tym, cokolwiek to było, co doprowadzało je do szału. Kiedy nie ma już na nie wpływu testosteron (jakieś 3-4 dni po operacji) i kiedy nie ma też bodźca, zapominają o całej sprawie. Wtedy zwykle możesz bezpiecznie wstawić je z powrotem do ich pokoju, włożyć do ich klatki, zabierać je ze sobą tam, gdzie przedtem sprawiały problemy i zazwyczaj już nie reagują wrogo na tę sytuację.

Na koniec, jeśli poważnie myślisz o kastracji szczura(ów), przemyśl najpierw wszystkie konsekwencje. Szczury mają swoją hierarchię dziobania. Jeżeli na przykład wykastrujesz przez pomyłkę dobrego i sprawiedliwego alfę, wkrótce będziesz musiał kastrować następnego. Jeżeli wyeliminujesz "zboczka", który nikomu nie przeszkadza, zakłócisz porządek na drabinie społecznej. Dlatego ogólnie rzecz biorąc, o ile nie planujesz wykastrowania wszystkich swoich szczurów, zastanów się dobrze nad tym, kogo kastrujesz i dlaczego. Gdy zaczniesz potrząsać szczurzą hierarchią, zwłaszcza w większych grupach, w klatce może się zrobić bardzo głośno (i krwawo), kiedy szczury zaczną na nowo ustalać relacje.

Dodano po 2 minutach:

Kastracja: Gdzie popełniłam błąd w przypadku Wolfmana
Tłumaczenie artykułu
Natalie Baldwin "Neutering: Where I went wrong with Wolfman" (http://www.ratballs.com)


Wolfman był szczurem w porządku. Nie był najłagodniejszym i najmilszym szczurem na świecie, ale nie był zły. Miał jednak pewne zatargi ze Slinkim. Wtedy tego nie wiedziałam, ale Slinky prowokował te zatargi wysyłając pewne sygnały.

Skąd miałam to wiedzieć? Byłam nowicjuszem jeśli chodzi o szczury i nikt mi nie powiedział, że potrząsanie ogonem jest zachowaniem instynktownym. Myślałam, że jest to oznaka strachu (i rzeczywiście jest), ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to próba powiedzenia "a sio!" (a każda próba przegonienia, jeśli jest ciągle powtarzana, w końcu doprowadzi do solidnego ugryzienia, jeśli szczury reagują prawidłowo na swoje popędy... chociaż czasami, jak na przykład u Slinky'ego, popęd istnieje, ale szczur nie rozumie, dlaczego, ani nie wie, jak się należy w tym wypadku zachować). W każdym razie...

Wolfman chciał kontroli nad moim łóżkiem. Slinky myślał, że moje łóżko jest jego łóżkiem (nigdy się o to nie kłóciłam - w końcu to był Slinky!). I rzecz jasna nie zastanawiałam się nad tym zbyt głęboko, bo byłam stronnicza. Gdyby wasz szczur wdrapywał wam się na ramię uciekając przed złym Wolfmanem, też byście byli stronniczy! Biedny mały Slinkuś...

Ale tak naprawdę problem dotyczył ich obydwu. Wolfman, oprócz tego, że chciał uzyskać prawo własności mojego łóżka, miał prawo własności całego pokoju. Był alfą. Slinky, z drugiej strony, posiadał całe mieszkanie i chociaż zazwyczaj trzymał się z dala od terytorium Wolfmana, to chodził za mną wszędzie i ponieważ najczęściej uczyłam się na łóżku, musiał wkroczyć na terytorium Wolfmana, żeby się tam dostać.

To zawsze kończyło się wojną. Zazwyczaj spokojny Wolfman (jakkolwiek nietowarzyski jeśli chodziło o ludzi - nie gryzł nas, po prostu nie zależało mu na naszym towarzystwie) wpadał w szał. Slinky reagował na to biegiem w moją stronę przez całe łóżko, wdrapaniem się na kolana i potrząsaniem ogona. Wtedy Wolfman uznawał, że trzeba to skończyć raz na zawsze. Slinky nie chciał się poddać, więc uciekał do mnie po ochronę i to jak kończyłam jako pogryziona.

Miałam już dosyć bycia gryzioną, a ponieważ zasadą było "Jeśli nie podoba ci się zachowanie twojego szczura, wykastruj go" i ponieważ wszystkie inne (aczkolwiek słabe) próby skończenia z tym nic nie dawały, wykastrowaliśmy go.

Jednak... gdy teraz na to patrzę, to Slinky powinien być wykastrowany. Nie był alfą, nie zależało mu wcale na byciu alfą. Jego problemem, rzecz jasna, było to, że nigdy nie myślał o sobie jak o szczurze (nie wiem, czy w ogóle cokolwiek myślał), więc z pewnością nie zachowałby się odpowiednio (jak na szczura) i nie pozwoliłby Wolfmanowi przyszpilić się do podłogi, wyczesać w sposób oznajmiający dominację i narzucić sobie praw stada. Nikt inny oprócz Slinky'ego nie prowokował Wolfmana. Dlatego teraz oceniam, że właściwym kandydatem do kastracji był Slinky. Ale ja i tak nigdy nie wykastrowałabym mojego małego Slinkusia - prędzej wykastrowałabym wszystkie inne szczury, zanim zrobiłabym cokolwiek mojemu małemu puchatemu mężczyźnie.

Zrobiłam więc jedyną rzecz, którą mogłam zrobić i nawet patrząc na to teraz dokonałabym tego samego wyboru. Niemniej jednak jedną rzecz zrobiłabym inaczej. Kiedy Wolfman wrócił od weterynarza, odebraliśmy mu jego wolność i zamknęliśmy go w klatce, żeby mieć pewność, że rana goi się bez problemów. To oznaczało, że był sam. Nie zabraliśmy go z otoczenia, które było dla niego znajome i nie usunęliśmy tej jednej jedynej rzeczy, która go denerwowała.

Kiedy Wolfman był już zdrowy, oddaliśmy mu jego pokój, ale w tym momencie był już bardziej wściekły niż kiedykolwiek. Przez cały tydzień jego całe stado szwendało się po dachu jego klatki, co bez wątpienia w jego odczuciu było jawnym szyderstwem. Slinky również wdrapywał się na jego klatkę co najprawdopodobniej doprowadzało go do szału. A oprócz tego, że bombardowaliśmy go bodźcami, które doprowadziły do wściekłości (bez możliwości ucieczki), trzymaliśmy go więcej niż 3-4 dni z dala od stada, co sprawiło, że ponowne łączenie było bardzo stresujące, gdyż w tym momencie, po tygodniu, byli już sobie zupełnie obcy.

I dlatego kastracja w jego przypadku nie pomogła. Ponieważ bodźce nigdy nie zniknęły, zapamiętał i przeniósł swoje uczucia zdenerwowania i swoje reakcje na nie. Ale jak widzicie, to była wyłącznie moja wina, mój brak zrozumienia tego, jak komunikują się szczury, i przez to jego zachowania się nie zmieniły.
"Naszym celem jest pomszczenie krzywd, które przyroda poniosła z rąk ludzi. Cel ten osiągniemy poprzez zatapianie tankowców, wykolejanie pociągów wiozących toksyczne substancje oraz wysadzanie w powietrze elektrowni atomowych. Bądźcie z nami".

Awatar użytkownika
krwiopij
Posty: 5550
Rejestracja: śr lis 19, 2003 11:45 pm
Lokalizacja: Łódź/Lublin
Kontakt:

Kastracja czasami działa

Post autor: krwiopij » czw mar 16, 2006 10:22 pm

bardzo fajne artykuly i naprawde niezle tlumaczenie... :) nadziwic sie nie moge, ze nikt nie chwali i nie komentuje... na forum tyle meskich stadek mamy, tylu kastratow, ze zainteresowania spodziewalabym sie wiekszego...
Obrazek
po drugiej stronie tęczy skaven mały-diego eszwa dotka abishai lena nightstar
mefit diabeł sasha nadia simbul katja kida eileen bandita fuka maluszek diablica
fredryk minah 5-minkowych-maluszków juni furia trzy-uszka tchórzliwiec sofra moria
sokrates

czukukkcza
Posty: 544
Rejestracja: czw sie 18, 2005 11:16 am

Kastracja czasami działa

Post autor: czukukkcza » pn kwie 10, 2006 7:39 pm

i tu znalazłam argumenty przemawiające za kastracją mojego Stachanka...
przeczytam jeszcze raz i jeszcze raz,zanim podejmę decyzję...
Dzięki :thumbleft:
Pabluś i Stachanek razem na Niebieskiej Łące...

zjawa
Posty: 181
Rejestracja: wt mar 01, 2005 11:51 pm

Kastracja czasami działa

Post autor: zjawa » czw sie 17, 2006 2:48 pm

No właśnie. Świetny artykuł i wg. niego wydaje się oczywiste, że powinnam wysterylizować Łatkę.
Łatka kiepsko znosi towarzystwo innych szczurów - albo się ich boi, albo gryzie. Jak tylko innego poczuje, natychmiast się stroszy i fuka. A jak się spotka z moją drugą samczką alfa - rzuca się na nią, a potem jest jakby w transie - nastroszona i niereagująca....
Też rozmawiałam z dr. Kacprzak i radzi mi to samo. Nawet się już na wizytę umówiłam....
Ale ciągle mam wątpliwości.
Każda operacja jest ryzykowna. A Łatka jest teraz naszym najstarszym, pierwszym szczurkiem. I moja córka jest bardzo do niej przywiązana - od początku była bardziej jej, tak jak Isis była bardziej moja...
Na początku chciałam wysterylizować drugą alfe - Gryzulkę - bo jest młodsza. Ale po zachowaniu widzę, że problemem jest jednak Łatka...
Może jest jakis inny sposób, żeby się bezinwazyjnie połączenie udało?
Może im pozwolić nawet chwilę powalczyć?
Rozdzielam je jak tylko zaczynają się kotłować, bo wygląda mi to groźnie...
Macie jakieś pomysły?

Marcysia

Kastracja czasami działa

Post autor: Marcysia » pn wrz 18, 2006 4:16 pm

mimo ze dopiero jutro kupuje dwa, to obydwa pewnie samce. to juz bede wiedziała co robić w razie czego :lol:

Awatar użytkownika
renata1009
Posty: 384
Rejestracja: czw lut 01, 2007 1:45 am
Lokalizacja: Ozorków

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: renata1009 » wt cze 05, 2007 1:21 am

ja ogolnie nie jestem zwolenniczka kastracji ale mialam kiedys taki przypadek z dwoma samcami i jeden po prostu zostal sam bo nie mogl sie porozumiec z dwoma pozostalymi szczurami;(

odmienna
Posty: 3065
Rejestracja: pt gru 15, 2006 4:45 pm
Lokalizacja: kraków

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: odmienna » sob cze 16, 2007 10:05 am

coś podobnego!!! okazuje się, że powinnam była chyba wykastrować Jędrulę bo właśnie tak histerycznie piszczał i skrzeczał na widok Cholerka!! nawet mi do głowy nie przyszo, że to może być sprawka hormonów- jego biedne serducho!!!
Artykuł świetny - rozjaśnia sprawę- ale decyzja strasznie trudna pozostaje.
Obrazek

Awatar użytkownika
renata1009
Posty: 384
Rejestracja: czw lut 01, 2007 1:45 am
Lokalizacja: Ozorków

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: renata1009 » czw cze 21, 2007 3:16 pm

teraz kazdy bedzie kastrowac swoje szczury!kazdy tak sie martwi,ze samemu szczurowi jest smutno,ze musi dostawac jedzenie takie czy inne ,ale zdrowe,a ze go oszpecicie i ze nie bedzie taki jak powinien(dla waszej wygody by was nie ugryzl)to juz nikt sie nie martwi.egoizm?to tak jakby wykastrowac mezczyzne...bierzecie zwierze to trzeba sie liczyc ze nie zawsze bedzie takie jak sobie marzycie.

Layla
Posty: 1052
Rejestracja: pt sty 20, 2006 2:57 pm
Lokalizacja: Gdańsk

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: Layla » czw cze 21, 2007 3:58 pm

renata opowiadasz największe bzdury świata. Kiedy znalazł się u mnie Cyrus, miałam samiczki i żadnych samców w planach. Został poddany kastracji, bo i tak jako dorosły szczur, w dodatku wątły, nie miałby szans na dom. Jako kastrat Cyrus żył całkowicie normalnie, włącznie z kopulowaniem z samiczkami. Kastracja NIE czyni zwierzęciu szkody, a niekiedy pomaga (np. w wypadku burz hormonalnych u szczurzych samców). Kiedy szczur gryzie, to nie tylko dla właściciela jest przykre. To zwierzę też wtedy cierpi! Cierpi z powodu stresu, napady agresji nie są dla niego komfortowe, każde włożenie ręki do klatki budzi takiego szczurka i każe mu atakować. Myślisz, że to takie miłe dla szczura? Ciągle być czujnym? Renata, ja przepraszam, ale jak nie masz wiedzy (a nie masz), to się dokształć i się wypowiadaj.
Ostatnio zmieniony czw cze 21, 2007 4:06 pm przez Layla, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
renata1009
Posty: 384
Rejestracja: czw lut 01, 2007 1:45 am
Lokalizacja: Ozorków

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: renata1009 » czw cze 21, 2007 7:40 pm

przede wszystkim nie nalezy niszczyc natury i jestem takiego zdania,miewalam agresywne szczury i musialam sie z tym pogodzic,przez te wpisy ludzie zaczna tez pochopnie podejmowac decyzje o kastracji,musicie miec to na wzgledzie.przykro mi ale nie sadze by to co mysle bylo bzdura.ludzie tez miewaja burze hormonalne i jakos sobie radza,a ta niby pomoc to tylko usprawiedliwienie wlasnego sumienia.jezeli ma taki charakter to nie zmieniajmy tego,to jak zabicie osobowosci.czy ty Layla bys chciala by ktos ci cos takiego zrobil,dlatego ze np jestes agresywna ?

Layla
Posty: 1052
Rejestracja: pt sty 20, 2006 2:57 pm
Lokalizacja: Gdańsk

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: Layla » czw cze 21, 2007 7:43 pm

To nie zabija osobowości. Wiesz np., że kastracja np. suk zapobiega niektórym chorobom, ropomaciczu choćby? Nie porównuj zwierząt do ludzi, na bogów. Jak bierzesz ze schroniska psa, to często już tam go kastrują, żeby nie rozmnażać zwierząt o niewiadomym pochodzeniu. Popatrz ile jest bezdomnych zwierząt, bo ludzie słuchali "głosu natury". Pogadaj może z dobrym wetem, albo niech zabierze głos ktoś jeszcze. I poczytaj o kastracji.
Obrazek

Awatar użytkownika
limba
Posty: 6307
Rejestracja: pn gru 06, 2004 10:42 pm
Lokalizacja: Warszawa

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: limba » czw cze 21, 2007 7:54 pm

Ja mam dwoch kastratow i zadnemu osobowosci nie ubylo. Jeden mieszka z dziewczynami (z samacami wojuje nawet bez jajek) i mysle ze zle mu nie jest.
Kastracja nie jest lekiem na cale zlo, i zawsze najpierw poleca sie proby dominacji. Za granica jest standardem ze zwierzeta sa kastrowane.
Burza hormonow wywolujaca duza agresje tez nie jest zdrowa dla szczura, w koncu to nadprodukcja testosteronu. Wiekszosc tych burz da sie przewalczyc bez koniecznosci kastrcji. Ja mialam juz sporo samcow i dopiero Fryt byl pierwszy ktory zostal wykastrowany, Keks byl kastratem jak go bralam. Obecnie mam tez samca ktory swoj bunt przeszedl w miare lagodnie i nigdy bym sie nie zdecydowala na kastracje tylko dlatego ze raz czy dwa sie na mnie nastroszyl.
A jesli samiec ma miec dobre zycie w stadzie samiczek to czemu go nie wykastrowac. Jest tyle bezdomnych szczurow ze raczej prawa natury nalezy odsunac na bok jesli ktoremus mozna dac dobry dom.
Co z kastracja ogierow na przyklad. Jest to najnormalniejsza rzecz ze nie kryjacego ogiera sie kastruje. Tez zwierz w koncu.
A co z kastracja samiczek? Uwazasz ze to tez "oszpecenie".
Ostatnio zmieniony czw cze 21, 2007 7:55 pm przez limba, łącznie zmieniany 1 raz.
Aniołki: ['] Garek, Jeff(ka), Chrupek, Teodor, Kapunio, Freska, Żelka, Mufka, Bee-Bee, Kluska, Fryt, Keksik, Frocia, Imbirek, Pchełka, Klapuś [']

Awatar użytkownika
krwiopij
Posty: 5550
Rejestracja: śr lis 19, 2003 11:45 pm
Lokalizacja: Łódź/Lublin
Kontakt:

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: krwiopij » czw cze 21, 2007 8:01 pm

Akurat ten artykuł jest tak napisany, że tłumaczy, w jakich sytuacjach warto rozważyć kastrację i podkreśla, że kastracja nie rozwiąże wszystkich kłopotów. Radzę raz jeszcze go przeczytać, uważnie i ze zrozumieniem. I przyjąć do wiadomości, że podawanie informacji i szerzenie wiedzy na jakiś temat to zdecydowanie co innego, niż propaganda.

PS Z właścicielami wykastrowanych kocurów dyskutujesz w podobnym tonie?
Ostatnio zmieniony czw cze 21, 2007 8:02 pm przez krwiopij, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
po drugiej stronie tęczy skaven mały-diego eszwa dotka abishai lena nightstar
mefit diabeł sasha nadia simbul katja kida eileen bandita fuka maluszek diablica
fredryk minah 5-minkowych-maluszków juni furia trzy-uszka tchórzliwiec sofra moria
sokrates

Ewasz
Posty: 116
Rejestracja: śr cze 06, 2007 12:19 pm

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: Ewasz » pn cze 25, 2007 12:00 am

Artykuł z nieba mi spadł. Mam termin na kastrację (tymczasowy szczurek z interwencji 10 maja) i miotam się. Szukałam mojego przypadku w artykule i nie jestem pewna.
Fredzio boi się ludzi, ale prawdopodobnie nigdy przed interwencją nie mniał z nimi dobrego kontaktu. Jak go dotknąć krótko skrzeczy ostrzegawczo, łapie zębami (dalej nie sprawdzam). Nawet jak na niego spojrzę i zagadam to nawiewa. Brany na rece poddaje się a ze strachu dostaje czkawki.

Jego zachowanie jest zdecydowanie spowodowane tym, że całe jego życie (6-8 miesiecy) było życiem dzikiego szczura. Obecnie ma prawdopodobnie 8-10 miesięcy więc jakby burza hormonów już zakończyła się

Czy kastracja pomogłaby mu, co jeszcze powinnam rozpatrzeć?

Awatar użytkownika
renata1009
Posty: 384
Rejestracja: czw lut 01, 2007 1:45 am
Lokalizacja: Ozorków

RE: Kastracja czasami działa

Post autor: renata1009 » śr lip 04, 2007 11:27 pm

tak,samiczek to rowniez oszpecenie-mozna im dawac tabletki,dzikie to koniecznosc.przyznajcie sie ze robicie to dla wlasnej wygody .ze dyskutuje w podobnym tonie?nie rozumiem?nie podoba ci sie ton to zglos to.przeczytalam i mysle ze ludzie beda kastracje traktowac pochopnie- co swiadczy o postach....i wiele zwierzat przez to ucierpi.moze wy krwopijka czy limba,lajla dokladnie rozwazylyscie ale wiekszosc tego nie zrobi i kazdemu komu nie spodoba sie szczur zabierze go na kastracje.zwykla codziennosc a nie wasza pewna siebie wirtualnosc:)a dla innych -http://www.brightlion.com/InHope/InHope_pl.aspx
inaczej jest ze zwierzetami ktore opuszczaja dom. juz do tego tematu nie zajrze wiec darujcie sobie wyimaginowane madrosci.
Ostatnio zmieniony czw lip 05, 2007 1:08 am przez renata1009, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Oswajanie”