Kastracja czasami działa

Wszelkie sprawy związane z oswajaniem naszych ogoniastych.

Moderator: Junior Moderator

Regulamin forum
Zanim zadasz pytanie, sprawdź w "Szukaj ..." czy odpowiedź nie została już udzielona!
Wyszukiwarka jest w każdym dziale (zaraz poniżej tego ogłoszenia) , a także u góry po prawej.
Jeśli chcesz wyszukać wyraz 3literowy, pamiętaj o dodaniu * na końcu :)
Awatar użytkownika
Blanny
Posty: 1731
Rejestracja: śr sie 19, 2009 9:13 am
Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno/Kąty

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: Blanny » czw maja 19, 2011 6:48 pm

Haha, chyba wszyscy nieźle się zamotaliśmy. :) W każdym razie, jak coś się zacznie zmieniać, to z miłą chęcią Was poinformuję..
<3 Paulie <3 Jimi <3 Nero <3 Dante <3 Fabio <3 Nessie <3 Zero <3
Moje koszmary <3

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » czw maja 19, 2011 7:32 pm

a ja będę trzymała kciuki, żeby kastracja Tie'a [01.06] przyniosła skutki, których ja bym jednak oczekiwała :P

Awatar użytkownika
macik001
Posty: 905
Rejestracja: czw gru 02, 2010 4:54 pm
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: macik001 » czw maja 19, 2011 7:55 pm

Taki prezencik na Dzień Dziecka :D
Też trzymam!

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » czw maja 19, 2011 8:01 pm

rany nawet nie pamiętałam, że to Dzień Dziecka przecież :P
No to mój synek sie zamieni w kobietkę ;) ;)

Awatar użytkownika
Afera
Posty: 2768
Rejestracja: śr kwie 28, 2010 9:37 pm
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: Afera » czw maja 19, 2011 8:47 pm

No ładny prezent mu zafundowałaś! ;)
Będzie dobrze, zobaczysz. Trzymajcie kciuki za moich panów - jutro o 8.30 jajcięcie...
9 duszyczek za TM [*]

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » czw maja 19, 2011 8:52 pm

kciukamy! ja też już kciukam, żeby ci się stadko jedno zrobiło :D
na wziewce robisz czy iniekcyjnej?

Aferson, on się nie boi, wie, że mamusia wypieści ;)

Awatar użytkownika
Afera
Posty: 2768
Rejestracja: śr kwie 28, 2010 9:37 pm
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: Afera » czw maja 19, 2011 9:02 pm

Na wziewce - ten sam "zestaw" co Franek mają zapewniony, co mnie trochę uspokaja, bo wziewka bezpieczniejsza. :)
9 duszyczek za TM [*]

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » czw maja 19, 2011 9:03 pm

ja na iniekcyjnej robię. Młody jest, zdrowy, nie powinno być żadnych komplikacji :)

Awatar użytkownika
noovaa
Posty: 4882
Rejestracja: sob sie 07, 2010 12:22 pm
Numer GG: 8639358
Lokalizacja: Białystok

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: noovaa » pt lip 15, 2011 12:13 pm

Młody jest, zdrowy
..a przynajmniej na takiego wygląda ;)

Jordan ostatnio kastrował młodego, zdrowego szczura .... serduszko stanęło. Także jeśli jest możliwość i fundusz na to, zawsze lepiej robić na wziewnej.
Obrazek
Szczurza rodzinka: * Lili * Kropka * Zmyłka * Wypierd *
Odeszły: * Maja * Różyczka * Adaś * Niunia * Yuki * Remi * Jagódka * Yogi * Phantom * Czochruś * Ninja * Nefertari * Misiu *

Awatar użytkownika
Afera
Posty: 2768
Rejestracja: śr kwie 28, 2010 9:37 pm
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: Afera » pt lip 15, 2011 2:57 pm

Mój też był młody i zdrowy, najsilniejszy ze stada... niestety odszedł w wyniku zapalenia otrzewnej będącej powikłaniem po kastracji... a też był kastrowany na wziewnej. Kastrowałam 3 szczury z czego 2 przeszły z powodzeniem zabieg.
9 duszyczek za TM [*]

Awatar użytkownika
noovaa
Posty: 4882
Rejestracja: sob sie 07, 2010 12:22 pm
Numer GG: 8639358
Lokalizacja: Białystok

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: noovaa » pt lip 15, 2011 4:25 pm

Każda kastracja to zabieg. Każdy zabieg niesie za sobą ryzyko. Niestety nikt nie wymyślił jeszcze sposobu na pozbycie się jajek, bez jakiegokolwiek ryzyka :(.

Nie mniej jednak, wziewna jest dużo bezpieczniejsza.
Obrazek
Szczurza rodzinka: * Lili * Kropka * Zmyłka * Wypierd *
Odeszły: * Maja * Różyczka * Adaś * Niunia * Yuki * Remi * Jagódka * Yogi * Phantom * Czochruś * Ninja * Nefertari * Misiu *

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » sob lip 16, 2011 9:45 am

robiłam na iniekcyjnej, wszystko bez jakichkolwiek komplikacji. Tie wygląda jak laseczka i charakter mu się zmienił, z czego się bardzo cieszę :)

Awatar użytkownika
albireo
Posty: 92
Rejestracja: ndz cze 13, 2010 10:11 am

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: albireo » sob lis 12, 2011 4:38 pm

Przeczytałam w miarę uważnie wątek ( a właściwie pierwszy post, który bardzo dużo rzeczy mi wyjaśnił) i rozumiem, że są sytuacje, gdy kastracja jest wskazana ze względu na zdrowie szczura (przy szalejących hormonach, lub w przypadku jakiś zaburzeń z nimi związanych), gdy szczur żyje w takim stresie, że grozi mu zawał lub inne choroby.. Zastanawia mnie kilka rzeczy:
[*] Czy nie ma jakiś farmakologicznych środków, które pomogłyby osłabić burzę hormonalną, co być może w połączeniu z jakąś terapią behaviorystyczną pomogłoby wyjść na prostą szczurom, które najwyraźniej nie radzą sobie ze sobą?
[*] W przypadku slinego konfiktu pomiędzy szczurami (np. dwóch ciągle walczących, gdzie żaden nie chce się poddać), czy nie lepiej byłoby spróbować zmienić mu stado? Być może u kogoś innego, z innymi szczurami problem sam by się rozwiązał? Domyślam się, że to nie byłoby łatwe - po pierwsze po prostu oddać komuś szczura, a z drugiej strony pewnie mało jest osób, które chciałyby przygarnąć problematycznego osobnika biorąc pod uwagę, że próba może się nie powieść i kastracja i tak byłaby koniczna. Ale myślę, że i tak znalzałoby się parę osób skłonnych zaryzykować
[*] Jeśli problem jest na linii szczur - właściciel. Może też lepszym wyjściem jest oddanie go komuś bardziej doświadczonemu? Znowu - wiem, że to nie byłaby łatwa decyzja, ale może lepiej oddać komuś szczurka niż jednak narażać jego zdrowie zabiegiem? Nie chiałabym sugerować zachowań - "mój szczur mnie ugryzł, muszę go oddać", mówię raczej o sytuacjach, gdzie właściciel wyczerpał już wszystkie porady z forum i nadal sobie nie radzi.
Zauważyłam, że dosyć często w wątkach o agresji szczurów pada słowo kastracja. W wielu przypadkach zupełnie niepotrzebnie i obawiam się, że wielu użytkowników o krótszym stażu może zacząć o zabiegu myśleć jako równouprawnionej opcji. Może trochę przesadzam, ale czy tego typu zalecenia (nawet luźno wzpomniane) nie powinny padać raczej jako ostateczność, niż typowa porada?

Awatar użytkownika
klauduska
Posty: 2919
Rejestracja: wt gru 14, 2010 9:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: klauduska » sob lis 12, 2011 8:09 pm

Ale agresja u szczura w wieku hormonalnym właśnie wychodzi przez te hormony, które kastracja ucisza. Jak się zabieg robi u dobrego weta, to jest małe prawdopodobieństwo, że szczur zabiegu nie przeżyje czy będą powikłania. To tylko kosmetyka. Ucinane są jajka, nie jak u samic, gdzie trzeba otworzyć całą jamę brzuszną.
I kastracja jest zalecana nie tylko przy agresji, ale także kiedy szczur jest w nadmiarze panikarzem [np mój DTciak Franek ma "nakaz" kastracji], bo ona także uspokaja to zachowanie, gdyż również hormonami może być powodowane i często tak właśnie jest.
Mój Tie to był panikarz potworny, boże dotknąć się go nie dało, darł się i drapał, odskakiwał i rzucał się z wysokości, jak wreszcie udało mi się go na ręce wziąć. Masakra generalnie. Po ciachnięciu, zupełnie inny szczur. Bezproblemowo biorę go na ręce, z nikim się nie kłóci, sierść cudowna, same plusy.
Teraz będę ciachać agresora. Blutek ma takie hormony, że non stop chodzi nabuzowany i chce gwałcić Kiwę i walczy z całą resztą, wiecznie spuszony i najlepiej by każdemu dokopał. Prowokuje walki. Mnie nie ugryzł nigdy, chociaż miał totalne napady szału [np na zapach Franka] i mimo, że robił dziaby extremalne w rolkę ręcznika papierowego, którym go odsuwałam od pozostałych szczurów, to ja go bez problemu wzięłam w ręce. Łupież ma taki, że masakra. Cały tłusty i rudy aż od niego jest.
Jestem przekonana, że po kastracji to będzie zmiana o 180st na lepsze.
I w życiu bym nie pomyślała, żeby któregoś z nich oddać. Dla mnie nie kastracja, a właśnie oddanie to ostateczność [do której nigdy bym nie dopuściła]

Awatar użytkownika
albireo
Posty: 92
Rejestracja: ndz cze 13, 2010 10:11 am

Re: Kastracja czasami działa

Post autor: albireo » sob lis 12, 2011 9:52 pm

Ok. Mam jeszcze dwa pytania - czy ten poziom hormonów jakoś jest mierzony? Zakładam, że część objawów jest dosyć oczywista i nie da się ich przypisać niczemu innemu niż zaburzeniom hormonalnym. Plus, pewnie dla koś takiego, jak Ty, przez której dom przewinęło się tyle szczurów potrafi je jednoznacznie zinterpretować. Ale zastanawiam się nad początkującymi - czy gdy ktoś im doradzi kastrację weterynarz jakoś jeszcze sprawdza, czy to rzeczywiście hormony? Może to, nie wiem - jakaś choroba psychiczna, guz mózgu, albo hormony, ale nie testosteron bezpośrednio, tylko np. złe funkcjonowanie przysadki, które wtórnie powoduje nadprodukcję innych hormonów? Wiele szczurów zachowuje się zupełnie inaczej u weterynarza, a inaczej w domu. Pewnie doświadczony weterynarz, też postawi prawidłową diagnozę, ale powiedzmy sobie szczerze - takich naprawdę dobrych weterynarzy znających się na szczurach nie jest tak dużo, i nie w każdym mieście da się ich wogóle znaleźć.
Czy nie jest tak, że wiele szczurów jest kastrowanych niepotrzebnie?

Rozumiem, że to nie jest jakiś bardzo niebezpieczny zabieg. Ale zakładając, że ktoś jest zupełnie początkujący i trafił mu się szczur z lekkimi wahaniami hormonów, lub po prostu bardziej agresywyny. Czy nie lepiej by było, gdyby w całości, bez podcinania trafił do jakiegoś domu, gdzie będą wiedzieli, jak się nim zająć, niż był poddawany kastracji? Nie wiem po prostu, co tak naprawdę byłoby lepsze dla zwierzaka.

Nie wiem także co ja bym zrobiła, gdybym miała wątpliwości - nie wyobrażam sobie oddania któregokolwiek z moich ogonów, gdyż każdy z nich był po prostu domownikiem. Ale raczej próbowałabym wszelich nie chirugicznych metod, zanim zdecydowałabym się na kastrację (mówię tylko o przypadkach, gdy byłyby jakieś wątpliwości, a nie takich gdzie wszystko jest jasne i ciachanie jest koniczne).

Zadaję te wszystkie pytania, bo trochę martwi mnie fakt, że gdy przeglądam wątki o oswajaniu słowo kastracja pada bardzo często, i to także w przypadkach, gdy szczur po prostu kogoś dziabął, lub jest spanikowany bo u kogoś jest od tygodnia.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Oswajanie”