Strona 24 z 35

Re: Sfora z Pokątnej

: pt wrz 23, 2011 9:08 am
autor: StasiMalgosia
A dziekujemy za przekazanie buziaka od Nessi :) Duży chlopak z niego.
Wszystkie zdjęcia piękne ale mi zdecydowanie brakuje na nich Fabia, co słychac u dzikunka? jego siostra przezywa ostatnio jakis rozkwit uczuć do nas, mam nadzieję że już tak jej zostanie :D
No i widok szczęśliwego Jimma ze swoim stadkiem - bezcenny

Re: Sfora z Pokątnej

: pt wrz 23, 2011 1:47 pm
autor: Blanny
Nietoperku, mój Nessie był zawsze trochę wredny, także to nic nowego. :D

Co do Fabisia, on po prostu za klatką chowa się od razu w jakiś kąt i nie da rady mu fotki zrobić. :( Tylko w klatce ładnie pozuje. W ogóle jeśli chodzi o niego, o już ładnie w klatce przychodzi na zawołanie i żebra razem z resztą o smakołyki. ::)

Re: Sfora z Pokątnej

: pn wrz 26, 2011 1:21 pm
autor: Agatow
Fabio jest po prostu nieśmiały, może z czasem nabierze zaufania do "śmiercionośnego" aparatu ;) Za to Zero pięknie pozuje rozleniwiony na hamaczku http://imageshack.us/photo/my-images/63 ... 77yut.jpg/
Uważaj na torbę http://imageshack.us/photo/my-images/849/img0329dp.jpg/
Gratuluje też udanego łączenia!

Re: Sfora z Pokątnej

: śr wrz 28, 2011 6:14 pm
autor: zocha
http://imageshack.us/photo/my-images/684/img0322aw.jpg/ słodki misiak z niego :)
http://imageshack.us/photo/my-images/844/img0344ws.jpg/ śliczności :-*
no a tutaj http://imageshack.us/photo/my-images/22 ... 4zcxo.jpg/ wszystkie trzy słodziaki, no ale Jimi rządzi :) :-*

Głaski dla nich przesyłam

Re: Sfora z Pokątnej

: śr wrz 28, 2011 7:09 pm
autor: Afera

Re: Sfora z Pokątnej

: czw wrz 29, 2011 12:56 pm
autor: Blanny
Bardzo dziękujemy. :)

Dziś jedliśmy mięsko gotowane z kurczaczka, po południu może będzie ogórkowa.
Odkąd Fabio trochę bardziej się oswoił, przybiega na zawołanie i daje głaskać po pyszczku sam z siebie, Nessie też znormalniał. ::) Można go już tarmosić po pleckach, boczkach, podnieść (!), pcha się na kolana. On jest straszna papuga po prostu no. ::)

Re: Sfora z Pokątnej

: śr paź 19, 2011 8:59 am
autor: Licho
Blanny, może spróbuj nakręcić mu filmik, choćby komórką. Jakość może nie będzie najlepsza, ale zawsze to coś ;)

Re: Sfora z Pokątnej

: sob lis 26, 2011 1:55 am
autor: Blanny
Z sierpnia:
Około roku:
Jim - 730 gram

Blisko rok i trzy miesiące miesiące:
Nero - 750 gram

Blisko jedenaście miesięcy:
Dante - 640 gram
Fabio - 510 gram

Ponad 7 miesięcy:
Nessie - 635 gram
Zero - 700 gram
Wszystkim grubaskom schudło się poważnie na Versele Laga Rat Complete.. Innych waga stoi mniej/więcej w miejscu. Tylko oczywiście jednemu się mocno utyło, zgadnijcie komu.. ::)
Jimi - 670 gram (-60 gram)
Nero - 625 gram (-125 gram)
Dante - 660 gram (+20 gram)
Fabio - 485 gram (-25 gram)
Nessie - 665 gram (+15 gram)
Zero - 785 gram (+85 gram)

Przepraszam, że ostatnio nic u nas nie słychać.. Po prostu nic się nie dzieje. ;) Wszyscy cali, zdrowi, szczęśliwi, uchachani. :D (Odpukać oczywiście. ;) ) Chłopaki zeżarli dalej kuwetę, znowu dziś łatałam.. Zeżarli mi też kawałek nowego łóżka, dobrze, że z tyłu i nie widać.. ;) Dziwię się, że nie przyszło im do głowy, by jeść mój dywan. :D
Przed świętami postaram się ukraść jakiś aparat i porobić chłopcom jakieś fotki świąteczne może. :)

Re: Sfora z Pokątnej

: sob lis 26, 2011 4:26 am
autor: Licho
Patrząc po wagach, to niektórym wyszło to na dobre :D

Re: Sfora z Pokątnej

: sob lis 26, 2011 3:52 pm
autor: Nakasha
Zero jest najlepszy. ;D ;D Ten miot chyba by utył nawet na granulacie. :D O0

Re: Sfora z Pokątnej

: sob lis 26, 2011 3:55 pm
autor: zyberka
Blanny pisze:Dziwię się, że nie przyszło im do głowy, by jeść mój dywan. :D
Ja też się dziwię, bo moim przyszło ::) :D

Mizianko dla stadka przesyłam

Re: Sfora z Pokątnej

: ndz lis 27, 2011 6:52 pm
autor: Blanny
Nakasha pisze:Zero jest najlepszy. ;D ;D Ten miot chyba by utył nawet na granulacie. :D O0
W zasadzie, to to jest granulat przecież.. :D

Re: Sfora z Pokątnej

: pn sty 30, 2012 8:33 pm
autor: Blanny
Wiem, że dawno nic nie pisaliśmy, ale mam sporo rzeczy na głowie i nie bardzo mam czas robić chłopakom jakieś fotki, szczególnie, że światło nie dopisuje, a nie mam za dobrego aparatu...
W dodatku (pisałam już o tym w innym temacie) walczyliśmy o zdrowie, a potem o życie Freda - szynszyla mojej siostry. :( Byłam do niego bardzo przywiązana, bo moja siostra to istota mało empatyczna i głównie ja się Fredsonem zajmowałam... Ale niestety nie udało się. :'( Freddie gasł w oczach, z dnia na dzień... Mimo że codziennie jeździliśmy do weta na zastrzyki. Szczególnie ostatni tydzień był druzgoczący. Nie pomagało nic, nawet sterydy. Te zdjęcia zrobiłam dwa dni przed uśpieniem Fredsona... Tutaj nie mógł już samodzielnie siedzieć, trzeba było go podtrzymywać, żeby w ogóle mógł jeść (trzymać coś w łapkach). Wyobraźcie sobie, że na następny dzień, w ogóle już nie mógł się podnieść, tylko się czołgał... Dwa dni później w ogóle się nie ruszał, tylko leżał i czasem miał drgawki... Kiedy go podniosłam, to wisiał mi bezwładnie na rękach, miał praktycznie zamknięte oczy... Namówiłam wówczas tatę, byśmy pojechali go uśpić... Nie mogłam patrzeć na to, jak umiera na moich oczach i to cierpiąc okropne katusze... Gasł w oczach po prostu... Wiem, że podjęłam najgorszą decyzję, jaką można podjąć, ale on się tak męczył, nic nie pomagało, nawet sterydy... Nawet wet powiedział, że nic już nie może dla niego zrobić... Mam nadzieję, że Fredson nie ma mi tego za złe...
Obrazek Obrazek
To ostatnie fotki szylka, jakie zrobiłam. (Wiem, że kiepska jakość, ale nie chciałam fleszem go męczyć.) Smutny pysiolek, zero energii... A pamiętam, jak jeszcze miesiąc temu skakał po ścianach... :'( :'( :'(

__________
Coś może o ogonach napiszę, żeby nie było, że nie mam już dla nich czasu totalnie i się nimi nie zajmuję. ::) No, i żeby trochę rozweselić humor...

Przede wszystkim, znowu mamy świerzb. W przyszłym tygodniu pojedziemy do MedicaVetu, bo teraz niestety nie dam rady (sesja :-X ). Mam nadzieję, że chłopcy wytrzymają i wybaczą mi to. ;) Nie mam pojęcia, skąd ten świerzb mi się bierze u nich. Po prostu nie wiem, kurna no. Jak zauważyłam pierwsze objawy, to mało się nie wściekłam, ile można. Nic drewnianego nie ma w klatce, nawet hamaki wywaliłam już dawno, są tylko plastikowe rzeczy lub zrobione z pleksy (koszyki, ufo, rura, domki, etc), papierowe ręczniki w chałupkach, żwirek drewniany i bentonitowy. Sprzątam często, poza tym wyciągam ciągle kupki i przecieram na bieżąco koszyki, w których w rogach porobiłam dziury-odpływy, więc nic w nich nie stoi.
Także, jak się pytam, O CO CHODZI? Skąd świerzb? Jakieś pomysły? Będę wdzięczna za jakiekolwiek.


Teraz trochę o ogonach... Dziś najwięcej będzie o... Fabio. Bo ten szczur przeszedł prawdziwą metamorfozę. :D Teraz to mój przytulak nr 2, miętośnik, naleśniczek i placuszek. :D Zrobił się mega kochany, miziasty... Zresztą, sami możecie zobaczyć małą próbkę poniżej. Szczególnie polecam 0:21, ciągle mnie urzeka to spojrzenie.
http://www.youtube.com/watch?v=9vBXcwXgh-w
(Sorka za jakość, ale było słabe światło, a u mnie w pokoju są strasznie żółte żarówki. :P No i w tle leci radio, wiem. :-X )

Do tego, co dość mnie zadziwia, Fabio to mega czysty ogon, o ile nie najczystszy w mojej gromadzie. Zawsze idealnie wyczyszczony i suchy, zawsze załatwia się do kuwety (i to nie tylko kupkę, ale i siusiu do niej robi!), a kiedy zaczynam małe sprzątanie (czyli wywalanie kupek, wymienianie bentonitowego żwirku w małych kuwetach)... Fabio wyciąga cały papier toaletowy/papierowe ręczniki z domku, te brudne, obsikane i wywala je przed chałupkę. Jakby mówił "Zabierz przy okazji te śmieci, proszę". :D Kładę mu wtedy świeże przed drzwiami, wychodzi, obwąchuje (nie dowierza mi?), po czym zabiera do środka. Uwielbiam patrzeć na jego porządki. ::)

Kilka fotek:
Obrazek Obrazek
To jego ulubiony koszyczek, w którym zawsze śpi albo leży, siedzi lub coś chrupie. :D Jedyny jest na słońce wystawiony i przy ładniejszej pogodzie, Fabio zawsze go okupuje. ::)
Obrazek Obrazek


Teraz z grubsza o reszcie śmierdziochów. :D Fotki obiecuję porobić i dodać, jak tylko będzie lepsze światło i będę wówczas w domu (a nie na uczelni ::) ).
Jimini się mocno zestarzał... Od kilku tygodniu bardzo wolno wchodzi, do koszyka jak mu się uda wdrapać najniższego to cały dzień siedzi mega dumny z siebie. Głównie jednak już tylko w domku przesiaduje i tylko spacery do miski z jedzeniem lub pojnika. Na wybiegi nie chce już wychodzić za bardzo, stresuje się wówczas trochę (bo sam nie może z powrotem wejść do klatki i w razie "ucieczki", nie może się schronić w niej). Chodzi bardzo posuwiście, widzę, że tylne łapki nie są już tak sprawne i ma problemy z nimi, staje tylko przy bokach kuwety. Chłopaki mu przeszkadzają, raczej nie chce z nimi wchodzić w interakcje, czy przebywać, oni też chyba go troszkę unikają... Ale! Trzyma się bardzo dobrze jak na dwu i pół-latka i jestem pozytywnej myśli. :)
Nero ostatnio mi pokichiwał i mieliśmy nawet do weta jechać, ale na drugi dzień mu zupełnie przeszło i żadnych oznak czegokolwiek... ::) Coraz bardziej bieleje,poza tym to wciąż ten sam ogoniak. ;) Półtora roku na karku już niestety... Przyznam, że Jimi w jego wieku jednak lepiej się trzymał. Tak mi się wydaje, bardziej energiczny był po prostu... Ale może to dlatego, że Nero to leń ogólnie. :P
Dante to łobuz straszny, łapie mega mocno pazurami za palce albo nawet zębami! Ale od razu puszcza, kiedy zauważa, że to jednak nie żarcie. ::) On jest dalej mega zuchwały i żarłoczny, zje lub chociaż spróbuje zjeść wszystko na swej drodze. ::) Pierwszy wypycha się z klatki do człowieka, ale jeśli ten nie ma nic dla niego do schrupania, Dante olewa go ostentacyjnie i idzie zrobić setny rekonesans miski. ::)
Nessie to po prostu... Nessie. Zdziczałe stworzenie, które z klatki mogę wyjąć tylko na siłę, zabierając wcześniej domek. ::) Dopóki nie chce się go podnieść - jest super. Poliże, wejdzie na głowę, poiska, da buziaczka, wejdzie na kolana... Spróbuj go objąć (już sztywnieje) i nie daj Boże próbować podnieść... Apokalipsa! Ratuj się, kto może! ::) Nie mam pojęcia, czemu tak reaguje... W przyszłym tygodniu, jak pojadę do MedicaVetu, to poproszę Rzepkę, by go obmacała dokładnie. Nie wiem, może coś go tam gdzieś boli? Chociaż nie przejawia niby żadnych oznak...
Zero, Zero, Zero... ::) Do kochania, do miziania, do tańca, to miętoszańca. :P Dalej można z nim zrobić wszystko i z klatki wylewa się od razu na człowieka bądź otoczenie... Także lubi zjeść wszystko, co znajdzie... A przynajmniej pociągać dookoła w zębach. :D

Re: Sfora z Pokątnej

: wt sty 31, 2012 5:09 pm
autor: StasiMalgosia
Fabio jest boski :D kto by przypuszczał że z niego taki przytulak wyrośnie. Co do czystości to Muka też tak ma. :D Jest posiadaczką najczystszego ogona w naszym stadzie.
A Nessi mnie martwi :( to jego zachowanie jest mocno podejrzana. Blanka jak będziesz w Medicavecie poproś o sprawdzenie serca, dobrze by było zrobić rtg nawet jak osłuchowo będzie ok.

(*) i światełko dla Freda

Re: Sfora z Pokątnej

: wt sty 31, 2012 7:00 pm
autor: Blanny
Dzięki za poradę, na pewno zwrócę na to uwagę dr Rzepce i poproszę ją o RTG. :)
Dzięki za miłe słowa. :)